Strona korzysta z plikow cookie w celu realizacji uslug zgodnie z Polityka prywatnosci.

Mozesz okreslic warunki przechowywania lub dostepu do cookies w Twojej przegladarce lub konfiguracji uslugi.

Strona Główna Witaj na stronach niepije.net
Forum wsparcia, dla osób uzależnionych i współuzaleźnionych od alkoholu.

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Zamknięty przez: dora
Śro Lip 06, 2011 14:19
Krzywda, ktora tkwi głęboko
Autor Wiadomość
dora 
Moderator


Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 26 Mar 2010
Posty: 4423
Wysłany: Śro Lip 06, 2011 14:19   Krzywda, ktora tkwi głęboko

Dzieci dorosłych alkoholików często noszą w sobie poczucie krzywdy, choć zwykle nie bardzo nawet zdają sobie z tego sprawę. Gdy pełni niepewności przychodzą pierwszy raz do mnie i opowiadają o swoim dzieciństwie, zaczynają im płynąć łzy.

Powtarzają jak mantrę: „Nie rozumiem, rodzice mnie kochali i ja ich też”. Te łzy są wyrazem tkwiącego w nich bólu, związanego z relacjami, o których opowiadają. Upewniają mnie jako terapeutkę, że tkwi w nich cierń krzywdy, którym warto się zająć w terapii, by już więcej nie bolało, nie wywoływało lęku, nie obezwładniało, nie odbierało sił.

Partnerzy DDA także dostrzegają u nich przeżywanie krzywdy wciąż od nowa: „Kolejny raz opowiada swoje historie, obwinia wszystkich i wszystko za nieudane dzieciństwo, młodość oraz obecne niepowodzenia”. Same DDA rzadko zdają sobie z tego sprawę; mówią raczej o tzw. dołkach, czyli chwilach, w których bez powodu chce im się płakać, w których czują się tak, jakby cały świat chciał je skrzywdzić. Zwykle próbują ratować się same, mówiąc sobie: „Przestań się wreszcie mazać” czy „Nie histeryzuj”.
Poczucie krzywdy rodzi się w człowieku, kiedy – jak pisze prof. Jerzy Mellibruda w artykule „Pułapka nieprzebaczonej krzywdy” – doświadcza czegoś, co sprawia mu cierpienie, co uważa za niesprawiedliwe czy nieuzasadnione, ale nic nie może zrobić. Takie połączenie cierpienia, bezradności i złamania ważnych zasad tworzy poczucie skrzywdzenia. Niemal każdy z nas doświadczył go, kiedy jako dziecko przewrócił się i obtarł sobie kolano. Dziecko żyje w przeświadczeniu, że jego ciało jest nienaruszalną całością i kiedy ta całość zostaje zburzona, zaczyna się bać, bo coś jest nie tak, a ono nie umie sobie z tym poradzić. Płacze więc i poszukuje najbliższej mu osoby, by przywróciła zburzony porządek. W takich sytuacjach matka stara się zmniejszyć lęk dziecka („Nic się nie bój, dusza tędy nie wyleci”) i prosi je, by opowiedziało, co się stało. Potem sama tłumaczy, co się wydarzyło i co się wydarzy („Zaraz przestanie lecieć krew, a potem się zagoi”), pokazuje także dziecku, jak samo może sobie poradzić (przemyć ranę, nakleić plaster). Ze wsparcia i pomocy bliskich korzystamy także później, gdy musimy sobie radzić z ranami psychicznymi.
Dzieci, które z różnych powodów muszą wychowywać się same, większość zranień przeżywają w samotności. Utrwala się w nich lęk, bo coś ważnego zostało naruszone, a one nie potrafią tego naprawić. Utrwala się też w nich cierpienie, bowiem nie mają się komu wyżalić, opowiedzieć o doznanym nieszczęściu, muszą więc zachować je dla siebie. Wokół takich tajemnic kumuluje się napięcie, zbierają się niewypowiedziane słowa, niewypłakane łzy, strach i gniew.

Jedna z Czytelniczek napisała: „Najpierw nie miałam dzieciństwa. [...] Potem było trudne dojrzewanie. [...] Nigdy nie zaznałam prawdziwej miłości. Nie wiem, co to znaczy normalny dom z gorącym obiadem na czas. Z drugim śniadaniem szykowanym przez mamę do szkoły. Od kiedy pamiętam, byłam pozostawiana sama sobie, od kiedy pamiętam, wymagano ode mnie dojrzałości ponad mój wiek”. Często kiedy w rodzinie alkoholowej skrzywdzone dziecko płacze, słyszy zdania typu: „Nie rozczulaj się nad sobą”. Oczekiwanie dojrzałości od dziecka jest często oczekiwaniem, że nie będzie okazywało swoich potrzeb. A przecież gdy doznało krzywdy, szczególnie potrzebuje pocieszenia i opieki.
DDA szukają pocieszenia w różny sposób: w książkach, w szkole, w sporcie, w jedzeniu, ale także w używkach, w przedwcześnie zakładanych związkach, w pocieszaniu bliskich, którzy wydają się być bardziej skrzywdzeni od nich. Córka alkoholika tak opisuje doświadczenia z dzieciństwa: „Pamiętam ojca, który wracał z pracy pijany. Czasami potulnie szedł spać, ale częściej były awantury – krzyczał, wyzywał mamę i wszystkich dookoła. Nie używał przemocy fizycznej, chociaż często tym groził. Ojca uspokajałam ja lub mój młodszy brat. Tymczasem mama siedziała, płacząc w moim pokoju i ją też musieliśmy pocieszać. Czasami dochodziło do tego, że ojciec chciał mamie coś zrobić: uderzyć w twarz czy poszarpać. Wtedy stawaliśmy między nimi i trzymając ich ręce, wręcz prosiliśmy, by się uspokoili. Dwoje małych bezbronnych dzieci potrzebujących miłości, wsparcia, poczucia bezpieczeństwa, odpowiedzialnych za swoich rodziców. [...] Dla mnie najgorsze było napięcie przed przyjściem ojca. Każde z nas wiedziało, że skoro nie wrócił z pracy, to pewnie przyjdzie pod wpływem alkoholu, ale o tym się nie mówiło. [...] Aktualnie ojciec nie pije [...]. W domu między nami wyczuwalne jest ogromne napięcie, żal, złość, poczucie krzywdy. Nadal o tym nie rozmawiamy, w ogóle mało ze sobą rozmawiamy”.

To nie jest w porządku, że małe dziecko musi uspokajać dorosłego, rozzłoszczonego mężczyznę. Ono ma prawo czuć się bezpieczne za plecami dorosłych, a w takiej sytuacji to oni odbierają mu beztroskę, prawo do zabawy, radości, a w zamian obarczają odpowiedzialnością za swoje problemy. Skrzywdzone dzieci często przez całe lata oczekują na to, że ktoś w końcu powie: „Przepraszam, nie wiedziałem, jak bardzo cię krzywdziłem”.
Bo jeśli ktoś skrzywdził nas słowem (kiedy wyzywał czy przeklinał), uczynkiem (kiedy szarpał lub bił) czy zaniedbaniem (kiedy zostawiał w trudnych sytuacjach), to krzywda ta kładzie się cieniem na naszej relacji z nim. Trudno nam z takim człowiekiem rozmawiać, trudno być blisko. Czekamy, że ten, kto skrzywdził, weźmie na siebie trud odbudowy porządku, który naruszył: przeprosi za wyzwiska, odda to, co zabrał bezprawnie, czy obieca, że już nigdy więcej nie będzie ranił.
Jeśli nosimy w sobie poczucie krzywdy, to zwykle kiedy pomyślimy o krzywdzicielu, uczucia powracają z taką siłą, jakby wszystko stało się przed momentem. Często jest to trudne do rozdzielenia kłębowisko emocji i myśli, pozytywnych i negatywnych, dotyczących kogoś dla nas ważnego, od kogo oczekujemy miłości, wsparcia i opieki, których jednak nie dostaliśmy albo doświadczyliśmy w niewystarczającym stopniu.

Dziecko wiele razy krzywdzone lub ranione stara się na różne sposoby bronić przed poczuciem krzywdy albo przynajmniej zrobić coś z jego przeżywaniem. Bardzo plastycznie zjawisko to opisuje Jerzy Mellibruda. Porównuje on bliznę pozostającą po ranie po skrzywdzeniu do blizny po ranie spowodowanej oparzeniem. Blizna może być nadwrażliwa albo zupełnie nieczuła. Podobnie dzieci alkoholików, które doznały wielu krzywd – mogą być albo nadwrażliwe, albo zupełnie nieczułe emocjonalnie.
Osoby nadwrażliwe często przeżywają lek, cierpienie, smutek w sytuacjach, które nie powinny być źródłem aż tak silnych emocji. Z kolei inni zamrażają swoje emocje, sprawiając na otoczeniu wrażenie nieczułych, chodzących robotów, kierujących się jedynie chłodną kalkulacją. Tak jak Ela N., która napisała: „Serce pękało nie raz, ale trzeba iść dalej. [...] wiem jedno – nie dam się skrzywdzić”.
Poczucie zburzonego porządku, naruszenia ważnych zasad życiowych, może poprowadzić DDA w dwóch odmiennych kierunkach: nadmiernego przywiązania do porządku lub jego zupełnego negowania. W pierwszym przypadku DDA – pod wpływem doznanych krzywd – zaczynają stosować bardzo uproszczony sposób porządkowania świata: na czarne i białe, dobre i złe, swoich i obcych. W drugim przypadku życie nie ma dla DDA żadnego porządku, a wszystko jest względne. Prawa, wartości są kwestią umowną i w każdej chwili mogą zostać podważone. Światem rządzi chaos i niczego nie można być pewnym.
Z poczuciem bezradności DDA radzą sobie na dwa sposoby: nie próbują nic zmieniać, bo „przecież i tak się nie uda” albo próbują sobie poradzić w każdej sytuacji, jakby nie istniały żadne ograniczenia: „Nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych”.

Dziecko zostawione samo sobie w sytuacji, która je przerosła, pozbawiła czegoś ważnego, pozostawiła w cierpieniu, musi w jakiś sposób przetrawić to doświadczenie. Robi to, wykorzystując dostępne mu, adekwatne do jego wieku umiejętności. Tworzy zatem swój własny porządek, przez pryzmat którego spostrzega to, co mu się przytrafiło, jako coś zupełnie normalnego albo nienormalnego. Jeśli uzna za normalne to, że bliscy sprawiają cierpienie, że łamią wszelkie reguły, że nic nie jest pewne i że nie można na nikogo liczyć, to nie będzie nikomu ani niczemu ufać, nie będzie zbliżać się do innych, natomiast będzie reagować ostro na wszystko, co potraktuje jako potencjalne zagrożenie. Takie osoby są zamknięte w sobie, milczące, starają się bezpiecznie dopasować do tych, których uznają za silniejszych, lepiej dostosowanych. Zwykle własne siły i zdolności wykorzystują nie dla własnych potrzeb, ale po to, by pomóc osobom, które uznają za ważne dla siebie.
Ale DDA mogą także uznać, iż to, co je spotkało, jest nienormalnym wyjątkiem od panujących reguł i zasad. Wówczas starają się jasno określić własne normy normalności, żeby w przyszłości uniknąć tego, kto lub co je krzywdzi. Normy te mogą być bardzo różne. Wynikają zwykle z cechy, która kojarzy się z osobą krzywdziciela (np. był mężczyzną, więc mężczyźni są źli). Osoby sztywno dzielące świat na dobro i zło zwykle starają się walczyć z tym, co uznają za złe i są bardzo lojalni wobec tych, których uznają za swoich.

Niektórzy z DDA poruszają się z jednej skrajności w drugą: w pewnych sytuacjach są zasadniczy i stosują uproszczony podział świata, w innych zaś wpadają w chaos, szukając uporczywie kogoś, kto ich przez niego przeprowadzi. Brakuje im elastyczności, umiejętności adekwatnego postrzegania świata i ludzi. Dorosłe dzieci alkoholików mogą przestać się bać ludzi, bo potrafią się już nie dać nikomu skrzywdzić. Nie muszą nerwowo reagować na każde potencjalne zagrożenie, bo są w stanie adekwatnie oceniać ludzi i ich intencje. Ale aby posiąść tę umiejętność i umieć z niej korzystać, muszą rozwiązać nierozwiązane sprawy z przeszłości. Do tego czasu duchy tych, którzy ich kiedyś skrzywdzili będą zasłaniać im bliskich i przyjaznych ludzi z dzisiejszego życia. A jeśli to wspomnienia i duchy z okresu dzieciństwa, DDA będą przeżywali dzisiejsze relacje z perspektywy skrzywdzonego rozżalonego dziecka.

Aby uporać się z długoletnim poczuciem krzywdy, należy pozwolić sobie na przeżycie uczuć z nim związanych. „Zdrowienie rozpoczyna się z chwilą, kiedy przestajemy robić rzeczy, które powstrzymują nasz smutek” – napisali Timmen Cermak i Jacques Rutzky w książce „Czas uzdrowić swoje życie”. Smutek to uczucie, które pozwala nam pogodzić się ze stratą. Musimy też pozwolić sobie na przeżycie gniewu, który zwykle czujemy w stosunku do tego, kto nas skrzywdził. Gniew daje nam siłę, by przywrócić zburzony porządek, podjąć walkę o naruszoną wartość. Musimy także zgodzić się na ponowne przeżycie cierpienia i bólu, które wynikają z naszego zranienia. I aby to wszystko przeżyć, musimy też zmierzyć się z lękiem: przed cierpieniem, przed krzywdzicielem i przed tym sobą, którego odkryjemy, kiedy poczujemy się zranieni.

Pamiętajmy, że człowiek zraniony potrzebuje wsparcia drugiej osoby. Przeżywanie zranienia w samotności staje się zwykle niepotrzebnym powtórzeniem traumatycznego doświadczenia. Jeśli chcesz spotkać się ze swoimi wewnętrznymi zranieniami, znajdź ludzi, których wsparcia możesz być pewny, którzy nie przerażą się twojego cierpienia, twojej złości, głębokiego smutku i lęku. Niełatwo towarzyszyć komuś, kto doznał wielu zranień i rozczarowań, dlatego zachęcam, by korzystać z profesjonalnej pomocy grupowej i indywidualnej. DDA, które podjęły trud uporania się ze śladami krzywd, jakie w nich pozostały, mówią o pozbyciu się ciężaru i zmianie relacji z tymi, którzy je kiedyś skrzywdzili. Czują wewnętrzną energię, uwolnioną od dawnych spraw, a ich emocje są adekwatne do dzisiejszych relacji i sytuacji.
_________________
...''Pomimo łez wciąż można biec, ale trzeba tego bardzo chcieć....''
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,12 sekundy. Zapytań do SQL: 10