Strona korzysta z plikow cookie w celu realizacji uslug zgodnie z Polityka prywatnosci.

Mozesz okreslic warunki przechowywania lub dostepu do cookies w Twojej przegladarce lub konfiguracji uslugi.

Strona Główna Witaj na stronach niepije.net
Forum wsparcia, dla osób uzależnionych i współuzaleźnionych od alkoholu.

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Nawrót
Autor Wiadomość
greeneyes 


Dołączyła: 12 Lip 2010
Posty: 68
Skąd: Śląsk
Wysłany: Nie Kwi 17, 2011 15:13   Nawrót

Witam Was wszystkich serdecznie! Długo osobiscie nie pisałam, ale zagladam codziennie i podczytuje. Kochani, nie wiem jak to napisac. Siedze i analizuję. Jestem w nawrocie...ciezko mi bardzo, mam wiele z sygnałow ostrzegawczych, analizuję kiedy się to wszystko zaczęło (od smierci bliskiej mi osoby w rodzinie od 26 marca), i dochodze do wniosków. Mam zmiany w samopoczuciu fizycznym: suchy kac, nadmierne pragnienie, brak apetytu, suchosc w ustach, przemęczenie, płaczliwosc i ogromy (taki mialam na najgorszym kacu) bol głowy. Di nastroju psychicznego to miazga kompletna; napięcie ogromne, rozdrażnienie, uczucie zlosci bez powodu, gniewu, nakrecanie sie negatywne na innych (prowokowanie spiec), zwiekszone leki, trudnosci z zasypianiem, obojętnosc. Jestem deczko załamana... sprawe nazwałam po imieniu, bo od dwoch dni chodze do tyłu, nie mam checi siegniecia po alko. Jak to przetrwac? Ostatni okres mialam dosyc ciezki, smierc w rodzinie, nie mialam czasu oplakac bliskiej mi osoby, robie to teraz. Ogromny stres i napiecie w pracy, do tego współpracownik jest czynnym alko i smierdzi od niego wodko rano bardzo. Do tego klopoty finansowe i zdrowe zdrowotnych kobiecych, wszystko mi sie nawarstwilo, nie miałam czasu zadbac o siebie...Ależ mam teraz nauczke...
Jutro postaram sie dostac do terapeuty, ale nie wiem czy mi sie uda, z moja teraputka jestem umowiona na czwartek. wypisałam sobie wszystkie sygnały i sytuacje, ktore mogły dopuscic do nawrotu. Czulam ze cos sie dzieje, ze cos jest nie halo, ale zaniedbałam, z reka na sercu, przeoczyłam i popusciłam. W czerwcu stuknie mi (mam nadzieje) rok abstynencji.
Moze mozecie mi cos doradzic?
Pozdrawiam serdecznei!
 
     
jarox48 


Pomógł: 4 razy
Wiek: 57
Dołączył: 12 Cze 2010
Posty: 1538
Skąd: Będzin
Wysłany: Nie Kwi 17, 2011 15:22   

GREENEYES <czesc>

Jak sama zauważyłaś bardzo słusznie, kłania się u Ciebie program HALT.......no ale cóż czasu nie cofniesz......wiesz doskonale, że u nas na Śląsku jest masa mityngów.....nie czekaj na podpowiedzi innych tylko pierwsze co to nogi za pas i biegusiem na mityng.....a dalej to myślę, że rozsypie się lawina z radami....ale to już sobie poczytasz jak wrócisz z mityngu.......
polecam też MODLITWĘ O POGODĘ DUCHA........uwierz mi naprawdę pomaga.......no a teraz wyłącz kompa i na mityng......potem pogadamy.......

Pozdrawiam i życzę wytrwałości

Jarek alkoholik
_________________
WIERZYLEM W SWOJE SLOWA LECZ SLOWA ULECIALY
 
 
     
greeneyes 


Dołączyła: 12 Lip 2010
Posty: 68
Skąd: Śląsk
Wysłany: Nie Kwi 17, 2011 15:29   

Oj Jacku, dziekuje Ci za szybką odpowiedz. Niestety nie moge sie wybrac, bo dziecko z goraczka i biegunka mam. Stad komp, widzenie na telefonie z trzezwymi alko z moimi przyjaciolmi, wieczorem spodziewam sie ich wizyty, co zmobilizuje mnie do zrobienia kolacji...wczoraj wsadziłam corke do auta i pojechałysmy do mojego osrodka, był juz zamkniety, ale jakos tak kierownica sama mnie skierowala, siedziałam na parkingu i powstrzymywałam łzy, tak bardzo mi tego miejsca brakwoało, nie byłam tam kilka miesiecy, tam wszystko sie zaczeło, to lepsze... mam ogromny sentyment do tego miejsca. Nie chciałam zeby Mała widziała, choć dzis jej wytłumaczyłam, ze kazdy ma słabszy dzien i moze sie zle poczuc. To jeszcze do tego ja wzięlo chorobsko. Jutro po pracy znow tam pojade. Ogolnie po nawet rozmowach telefonicznych ( a wisze juz pol dnia z innymi uzaleznionymi) i napisaniu tutaj, troche mi lepiej :)
nawet do Miecia chciałam wczoraj dzwonić ale jakos zabrakło mi słabosci, dzis sie przełamalam i obdzwoniłam moich przyjaciol z aa i terapii.
 
     
greeneyes 


Dołączyła: 12 Lip 2010
Posty: 68
Skąd: Śląsk
Wysłany: Nie Kwi 17, 2011 15:34   

smiałosci, mam klawiature bez polskich znakow, tzn nieraz sa a nieraz ich nie ma. Do tego nie mam okularow, bo w przyplywie złosci cisnełam nimi o sciane. Teraz patrzac wstecz widze cos sie ze mna działo...ja zachowywalam sie jak pijana, nie pijąc... Do konca zycia pozostane pod wrazeniem ludzkiego umyslu i podstepnosci tej choroby
 
     
kajadda 


Pomogła: 16 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 26 Mar 2010
Posty: 3414
Skąd: katowice
Wysłany: Nie Kwi 17, 2011 15:35   

greeneyes napisał/a:
Ogolnie po nawet rozmowach telefonicznych ( a wisze juz pol dnia z innymi uzaleznionymi) i napisaniu tutaj, troche mi lepiej :)
... to pisz jak najwięcej...
Wszystko zaczyna się i kończy w naszej głowie...
_________________
"Prawdziwy akt odkrycia nie polega na odnajdywaniu nowych lądów,lecz na patrzeniu na stare w nowy sposób." Marcel Proust
 
     
jarox48 


Pomógł: 4 razy
Wiek: 57
Dołączył: 12 Cze 2010
Posty: 1538
Skąd: Będzin
Wysłany: Nie Kwi 17, 2011 15:43   

greeneyes napisał/a:

nawet do Miecia chciałam wczoraj dzwonić ale jakos zabrakło mi słabosci, dzis sie przełamalam i obdzwoniłam moich przyjaciol z aa i terapii.


GREENEYES każdy z nas miał chwile słabości i nie jest żadnym wstydem prosić innego alkoholika o pomoc.......dzwoń gdzie tylko możesz i rozmawiaj i jeszcze raz rozmawiaj.....tak samo pisz tu na forum....jak widzisz już jest nas troje.....
_________________
WIERZYLEM W SWOJE SLOWA LECZ SLOWA ULECIALY
 
 
     
greeneyes 


Dołączyła: 12 Lip 2010
Posty: 68
Skąd: Śląsk
Wysłany: Nie Kwi 17, 2011 15:56   

Napisze to, bo moze to pomoze komus kto zaczyna tak jak ja. Nie wolno! Błagam, nie wolno popuszczac zalecen dla trzezwiejacych alkoholikow. Smierc mojej Chrzestnej, w strasznych meczarniach, mimo tego, iz wiedzielismy i bylismy przygotowani byla dla mnie ciosem. Jej widok w trumnie, tak strasznie wyniszczonej rozbudzily pamietam we mnie mysli o bezsensie zycia, ze i tak wszyscy tak skonczymy i chyba od tego sie zaczeło....Nie mialam czasu opłakac mojej ukochanej ciotki, na pogrzebie nie plakalam, jakas taka zablokowana na uczucia sie zrobiłam. Pamietam stupe i kieliszki na stole, ktore od siebie i partnera, ktory tez nei pije odsuwałam, ale pamietam tez ułamek mysli, ze takie wytrawne towarzystwo (ciotka była cenionym lekarzem), taka elita i pija, umieja pic kulturalnie, do mysli o tym czy ja chce czy mogłabym, nie dopusciłam, zjadłam obiad i towarzystwo opuscialam. Niby ok, ale jednak cos znwo sie zasiało. Codziennie idac do pracy mijałam sie z pania z monopolowego, obiecałam sobei ze bede chodzic inna dłuzsza droga, oczywiscie nie zadbałam o ten komfort, bo droga dłuzsza i codziennie ja spotykałam i codziennie rano zbitka watpliwie milych wspomnien. Nastepna sprawa, pracuje z facetem, ktory ewidentnie ma problem, nie wtracam sie, nie doradzam, nie pouczam, jego zycie jego sprawa, ale... musimy nieraz przebywac w jednym pomieszczeniu, ba przy jednym biurku. Facet ciagnie nieraz nawet w toalecie, wiec woń jest ostra, i ja w czwartek zamiast mu np. pierwszy raz zwrocic uwage, ze smierdzi alkoholem, ja zaczełam go podwąchiwac !! to był ułamek sekundy...ale...No i wczwartek juz na dobre sie zaczeło, okulary nie takie jak maj byc, partner nie spełnia wymogow (?) itd, bol głowy, serca. Teraz mam naprawde nauczke, nie popuszcze znwo, nie chce znow takiej sytuacji, choc wiem, ze moze sie zdazyc, jednak jak kajadda napisała, wszystko zaczyna sie i konczy w naszej głowie...
 
     
kajadda 


Pomogła: 16 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 26 Mar 2010
Posty: 3414
Skąd: katowice
Wysłany: Nie Kwi 17, 2011 16:04   

Powąchałaś to i Ci się przypomniało jak to jest... "fajnie"... żałoby nie przeżyłaś bo się zablokowałaś - myślałaś (podświadomie) jak sie tu rozładować... świadomie wiesz że alkohol jest beee ale podświadomie jakbym wypiła to poczułabym ulgę... inni mogli sobie na stypie popijać i nic im to nie robiło a ja nie :evil: (a skąd wiesz że im to nic nie robiło? Może tez maja problem tego nie wiesz?) W ogóle wielka klapa stłumiony żal i gniew, nie umię rozładować emocji to boli mnie głowa, brzuch serce rozwalam okulary (jakby były winne :-P ) ... Popracuj w głowie to i objawy fizyczne miną :-)
_________________
"Prawdziwy akt odkrycia nie polega na odnajdywaniu nowych lądów,lecz na patrzeniu na stare w nowy sposób." Marcel Proust
 
     
jarox48 


Pomógł: 4 razy
Wiek: 57
Dołączył: 12 Cze 2010
Posty: 1538
Skąd: Będzin
Wysłany: Nie Kwi 17, 2011 16:17   

greeneyes napisał/a:
rozbudzily pamietam we mnie mysli o bezsensie zycia, ze i tak wszyscy tak skonczymy i chyba od tego sie zaczeło

a czy jesteśmy w stanie to zmienić????????
greeneyes napisał/a:
taka elita i pija, umieja pic kulturalnie

czy naprawdę umieją to nikt z nas tego nie wie........a o ile już to nie mają takiego problemu jak my mamy......
greeneyes napisał/a:
Nastepna sprawa, pracuje z facetem, ktory ewidentnie ma problem, nie wtracam sie, nie doradzam, nie pouczam, jego zycie jego sprawa

czy tylko jego.......sama dzisiaj widzisz, że jego problem wpływa niekorzystnie na Ciebie......skoro Tobie przeszkadza zapach alkoholu powinnaś mu obowiązkowo zwrócić uwagę.....
greeneyes napisał/a:
Teraz mam naprawde nauczke

i najważniejsze abyś z tej nauczki wyciągnęła właściwe wnioski


Trzymaj się mocno bo za 2 miesiące razem będziemy obchodzić rocznice.....i nie widzę innej opcji
_________________
WIERZYLEM W SWOJE SLOWA LECZ SLOWA ULECIALY
 
 
     
greeneyes 


Dołączyła: 12 Lip 2010
Posty: 68
Skąd: Śląsk
Wysłany: Nie Kwi 17, 2011 17:35   

Jest juz spokojniej, czekam na swoich przyjaciol mam nadzieje na spedzenie milego wieczoru i co najwazniejsze. Moge z nimi rozmawiac o wszystkim, jestesmy rowni...:) Pozdrawiam Was i zajrze jeszcze wieczorem!
 
     
Mariusz 


Pomógł: 15 razy
Wiek: 48
Dołączył: 24 Mar 2010
Posty: 2176
Wysłany: Nie Kwi 17, 2011 18:21   

greeneyes napisał/a:
ja zaczełam go podwąchiwac !! to był ułamek sekundy...

Strasznie niebezpieczne zachowanie w nawrocie i ogólnie nie bezpieczne i zbędne !
Przemyśl, przeanalizuj po co to zrobiłaś.
Halt oczywiście się kłania, ale - Wszystko budujemy sobie sami w swojej głowie.
Czy pomyślałabyś, by sięgnąć po narkotyki w takich momentach ?
Pewnie nie, a dlaczego, przecież to takie samo rozwiązanie dobre jak alkohol.
Czyli żadne...
Nakręcić się można bardzo szybko, trudniej zbić to w dół, musisz pomyśleć o tym, jakim rozwiązaniem jest dla Ciebie alkohol, a właściwie pamiętać o tym, że to żadne rozwiązani.
Po prostu dosięgła Cię tak zwana ściana - blisko roczek trzeźwości - Gratuluje.
Mózg prawdopodobnie domaga się swojej dawki.
Trzymaj się, to mija, a skoczenie z powrotem w dół nie zmieni nic w Twojej pracy, ani z przeżyć które i tak już są za Tobą.

Pozdrawiam serdecznie.
_________________
Brak śniegu to znak, że go nie ma ;-) . Co nie znaczy, że nigdy nie spadnie...
 
 
     
Mietek 
Mietek


Pomógł: 23 razy
Wiek: 69
Dołączył: 28 Mar 2010
Posty: 3734
Skąd: Grójec
Wysłany: Nie Kwi 17, 2011 19:32   

greeneyes napisał/a:
zjadłam obiad i towarzystwo opuscialam. Niby ok, ale jednak cos znwo sie zasiało.

Grene, przez pierwsze prawie dwa lata na takie imprezy nie chodziłem.
Pogrzeb, owszem pamięć kogoś bliskiego uszanować należy, jednak nawet widok alkoholu na stole może być wyzwalaczem.
greeneyes napisał/a:
Nastepna sprawa, pracuje z facetem, ktory ewidentnie ma problem,

Cóż praca ma to do siebie że z różnymi ludźmi przychodzi mi współpracować.
Jednak na terapii zostałem o tym poinformowany, a potem nie ukrywam że czasem z narażeniem, ale śmiało mówiłem że nie odpowiada mi praca z kimś od kogo zajeżdża alkoholem. Nawet teraz, kiedy zmuszony niejako do zmiany pracy w swojej obecnej pracy widzę swojego szefa po alkoholu, czuję od niego woń, śmiało i odważnie mówię że mi to nie odpowiada. Co kto o tym myśli to już inna broszka, ja pozostaję w zgodzie z samym sobą.
Współpracownikowi możesz śmiało powiedzieć, że jego picie i zachowanie, oraz to że od niego czuć alkohol, Tobie przeszkadza. Co on z tym zrobi to już jego sprawa.

Mnie bardzo cieszy fakt, że sama problem swój zauważyłaś, że tenże problem umiesz nazwać po imieniu i wiesz jak się w takiej sytuacji zachować. Za to moje gratulacje.
Myślę też że wieczór z przyjaciółmi, będzie bardzo pożyteczny.
Jak się chce to i mityng można w domu zorganizować.
Jak sama wspomniałaś twój przykład może służyć innym.

Pozdrawiam Cię serdecznie ;-)

Ps. A tak na marginesie, nie mogłaś o tych swoich rozterkach wcześniej coś napisać?
Radę na pewno byśmy znaleźli i może do nawrotu by nie doszło :roll:
_________________
% mnie nie zabiły, to znak, że mam jeszcze coś do zrobienia
 
 
     
Halinka 
Siła spokoju.


Pomogła: 27 razy
Wiek: 65
Dołączyła: 25 Mar 2010
Posty: 4467
Skąd: podkarpacie
Wysłany: Nie Kwi 17, 2011 19:33   

greeneyes napisał/a:
Błagam, nie wolno popuszczac zalecen dla trzezwiejacych alkoholikow.


Następnym razem jak nie będziesz mogła na miting, czy terapię, to natychmiast telefon do alkoholika, to jedyne rozwiązanie.
A pracujesz na programie czy też nie masz czasu?
_________________
Halinka

Nie żałuj, nigdy nie żałuj, że mogłeś coś zrobić w życiu, a tego nie zrobiłeś. Nie zrobiłeś , bo nie mogłeś.
STANISŁAW LEM
 
 
     
greeneyes 


Dołączyła: 12 Lip 2010
Posty: 68
Skąd: Śląsk
Wysłany: Nie Kwi 17, 2011 19:45   

Dziekuje Mariusz za odpowiedz, a raczej podpowiedz, chyba zbyt pewnie sie poczułam, pomyslałam, ze zapach alkoholu mi nie zaszkodzi....zaszkodzil mi i to bardzo...Nie biore pod uwage zapicia, dlatego tak bardzo chce zmienic stan, w ktorym teraz jestem. Po wizycie przyjaciol spisałam na kartce uwaznie wszystkie sygnały ostrzegawcze i sytuacje, ktore wiazały sie z tym, ze one np sie nasiliy, do pracy z terapeuta... De facto ciesze sie z tej nauczki, na drugi raz, głosno na całe biuro ze cuchnie alkoholem (mimo sympatii do kolegi), wyjde 5 minut wczesniej i pojde inna droga do pracy, a jak bede miala ochote plakac bo mi przykro, to po prostu to zrobie.
Dziekuje Wam za opinie, duzo daly mi do myslenia. Uciekam do chorej corci :)
och, my obydwie chore...
 
     
greeneyes 


Dołączyła: 12 Lip 2010
Posty: 68
Skąd: Śląsk
Wysłany: Nie Kwi 17, 2011 19:49   

Pracuje Halinko, powoli ale pracuje. Na terapię dalej chodze, to wszystko stało w przeciagu 3 tygodni, a teraz w ciagu kilku dni to apogeum. Ale jestem dobrej mysli, wiem nad czym pracowac. Wielkie dzieki!
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 9