Strona korzysta z plikow cookie w celu realizacji uslug zgodnie z Polityka prywatnosci.

Mozesz okreslic warunki przechowywania lub dostepu do cookies w Twojej przegladarce lub konfiguracji uslugi.

Strona Główna Witaj na stronach niepije.net
Forum wsparcia, dla osób uzależnionych i współuzaleźnionych od alkoholu.

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
minąłem ostatni próg... nie ma już powrotu... cieszę się
Autor Wiadomość
bodziu 
Bloger


Pomógł: 5 razy
Wiek: 54
Dołączył: 26 Mar 2010
Posty: 1368
Wysłany: Wto Lut 25, 2020 10:21   

Dzień dobry, witam ... i znowu mam wolne...ostatni dzień z urlopu za rok 2019. Od jutra days off więc do pracy w niedzielę na noc dopiero. Tak się złożyło że pierwsze 3 dni jesteśmy obaj, ja i Adaś w domu. Zakupy zrobione już wczoraj więc pozostało lekkie sprzątanie i odpoczynek. Właściwie to jeszcze i gotowanie bo przecież jeść trzeba...Mamy podział że ja gotuję a Adam sprząta...to znaczy ja też sprzątam ale ograniczam się tylko do kuchni i salonu natomiast Adam ma dwie sypialnie, łazienkę, schody i patio. W zamian za to ze ma więcej sprzątania dostaje smaczne żarełko prosto pod nos... Bardzo lubię gotować a czasami zdarza mi się upiec jakieś ciasto a Adam lubi jeść więc bardzo zgrany z nas duet. Niestety jesteśmy już na takim etapie że musimy spożywać bardzo powściągliwie niektóre potrawy a zwłaszcza te z cukrem... chociaż one czasami aż krzyczą do nas;zjedz mnie...zjedz mnie...Czasami dajemy się wmanipulować i niestety cierpimy...pomijając fakt że du.a rośnie.
_________________
" nigdy nie wzniesiesz się ponad to, czemu nie chcesz spojrzeć w oczy"
 
     
bodziu 
Bloger


Pomógł: 5 razy
Wiek: 54
Dołączył: 26 Mar 2010
Posty: 1368
Wysłany: Wto Lut 25, 2020 11:17   

...Ostatnimi dniami moje samopoczucie pozostawiało wiele do życzenia...Lekka depresja wywołana wieloma czynnikami zewnętrznymi i niestety moją wciąż chorą głową.
Doszło nawet do tego że pierwszy raz od wielu lat pomyślałem o alkoholu...nie bezpośrednio ale miałem bardzo realny sen o tym jak szukam alkoholu w domu. Śniłem że mam wielki strach przed dotknięciem butelek...chciałem zebrać cały alkohol i wylać go do zlewu ale nie mogłem. Tak byłem sparaliżowany strachem, tak jakbym przez samo dotknięcie butelki mógł się napić. Wstałem z kacem chociaż nie piłem...dobrze ze zaczynałem pracę w tym dniu. Pozwoliło mi to oderwać się od tego koszmaru. Tak się złożyło że po pracy napisał do mnie mój sponsor. Kiedy odpisałem mu w skrócie co u mnie on zadzwonił i przegadaliśmy chyba z godzinę. Czasami zastanawiam się czy on posiada jakiś zmysł więcej...często zdarza mu się odezwać do mnie właśnie wtedy gdy go potrzebuję....choć ja sam nie mam świadomości tego ze potrzebuję czegokolwiek. Po rozmowie która postawiła mnie trochę do pionu. Tak trochę twarzą w twarz z samym sobą. Przyszedł czas na przemyślenia i zastanowienie się co i kiedy się zadziało że doszło do takiego miejsca. No więc okazuje się ze czekanie co się wydarzy w sprawach syna jest bardzo dla mnie destrukcyjne. Czasami chyba zupełnie nieświadomie wolał bym żeby się znowu napił i wszystko było by po staremu...ale jakoś by było. Teraz jest jedna wielka niewiadoma i czekanie...właśnie to czekanie mnie dobija. Zaglądam co chwilę na telefon i czekam na to co się wydarzy. Nie mam żadnych informacji wiec ciśnienie rośnie z minuty na minutę. Żadnych decyzji, kroków, działania... To znowu powoduje że nie mogę jeść, spać, jestem poddenerwowany...Czyli HALT złamany w 100 procentach...dołożyć do tego hektolitry kawy, energetyki... bo przecież jakoś muszę funkcjonować. Na dodatek jeszcze przeczytałem wpis alkoholiczki której syn w wieku 33 lat umarł przez to że pił... no i masz babo placek...jeszcze dodała do posta zdjęcia syna i jego grobu... martwię się o syna i sam zdycham... Przecież mam jeszcze dwoje dzieci a one tez mnie potrzebują.
Przez moment byłem wściekły na siebie... Ale cóż jak mówi mój sponsor; Niema co płakać nad rozlanym mlekiem...ciesz się że się nie napiłeś i syn też się nie napił...czas się ogarnąć...idziemy dalej...
Więc idę, staram się jeść, spać i dbać o siebie...a o syna martwić się ze świadomością ze nie da się za nikogo oddychać...każdy musi robić to sam.
_________________
" nigdy nie wzniesiesz się ponad to, czemu nie chcesz spojrzeć w oczy"
 
     
bodziu 
Bloger


Pomógł: 5 razy
Wiek: 54
Dołączył: 26 Mar 2010
Posty: 1368
Wysłany: Nie Mar 08, 2020 11:29   

Witam

Siedzę z ciężką głową, jestem chory. Od kilku dni zbieram się żeby wejść na forum a nawet wchodzę ale jakoś nie mogłem się przełamać.
Co poza tym? Cały czas moja uwaga skierowana jest w kierunku syna. Nie żebym nie robił nic innego... robię ale syn sam do mnie ciągnie. Co jakiś czas odzywa się na messengerze więc rozmawiamy. Pierwszy raz od kilkunastu lat jest w naszych rozmowach coś w rodzaju zrozumienia. Jestem sceptyczny i nie chcę robić sobie złudzeń...jeśli chodzi o tę chorobę to złudzeń już nie mam. Odnoszę wrażenie że mój syn dojrzewa... nie ma już w nim agresji, nie atakuje mnie . Jest w nim bunt. Oskarża jeszcze innych ale coraz częściej mówi o sobie. Nie jest to jeszcze wzięcie odpowiedzialności za siebie ale pozwalam sobie na domysły ze już to wie...problem jest jeden...zawsze był ten sam...a cala reszta to konsekwencje. Dwa dni temu kiedy kolejny raz mówiłem mu ze wszystko się może zmienić jak zacznie działać i pójdzie na leczenie i do AA, on odpowiedział mi ze już to wie. Wątpi tylko czy da radę. Myślę sobie ze jest w miejscu gdzie dochodzi do bezsilności...dojrzewa do zmian. Wczoraj wysłałem mu namiary na terapię uzależnień. Powiedział że nie da się zamknąć ale podjął już decyzję...Pójdzie się leczyć i do AA.
...cóż...zobaczymy. Jadę za chwilę na mityng...także dzisiaj mój syn ma iść na mityng...jeśli Bóg pozwoli, zacznie dokładnie tam gdzie ja zacząłem...na tej samej grupie i osobami przy których zaczęło się moje nowe życie.... Bądźcie w modlitwie z moim synem i ze mną...proszę

...dobrze ze jesteście...
_________________
" nigdy nie wzniesiesz się ponad to, czemu nie chcesz spojrzeć w oczy"
 
     
azull 
Moderator


Pomógł: 11 razy
Wiek: 55
Dołączył: 24 Mar 2010
Posty: 1402
Wysłany: Wto Mar 10, 2020 11:38   

bodziu napisał/a:
.jeśli chodzi o tę chorobę to złudzeń już nie mam.


Dokładnie tak jest! Byłem tydzień temu na mitingu, gdzie jedna ze znanych mi od 10 lat osoba, przyznała się do zapicia! Po 10 latach chodzenia na mitingi zapiła! Widac samo chodzenie na mitingi nie wystarcza. Może na początku drogi też tak myślałem, że będę raz w tygodniu chodził na miting, posiedzę, kawkę popije, coś tam powiem posłucham trochę i jakoś to będzie. Dziś wiem, że aby to jakoś było, musiałem zacząć pracować ze Sponsorem nad programem 12 Kroków i zacząć je praktykować w każdym aspekcie mojego życia. Bez tego jestem przekonany, wcześniej czy później też bym zapił. Nawet po kilku latach suchego życia! Bo dziś wiem, że nie picie, nie jest tożsame z trzeźwieniem. Aczkolwiek powstrzymanie się od wypicia tego pierwszego kieliszka , jest warunkiem koniecznym, aby rozpocząć nowe życie. Wiele lat szukałem sposobu, jak nauczyć się, żeby moje picie kończyło się np. na piątym kieliszku wina. Jak nie wypić tego szóstego i kolejnych. Dziś wiem, że aby to osiągnąć, nie mogę wypić tego pierwszego! Ot i cała tajemnica :-) Bodziu, trzymam kciuki za Twojego syna, zanoszę modlitwy do Boga, który dzięki przynależności do AA został objawiony mi na nowo. I z tego bardzo się cieszę no i... dziś nie piję. Pozdrawiam serdecznie Azull 24h

PS. Moja ponad 3 tygodniowa nieobecność spowodowana była faktem wyjazdu na zdjęcia do filmu dokumentalnego, nad którym obecnie pracuję. Wróciłem szczęśliwie do domu i powoli życie wraca do normalnego trybu, co oznacza, że zaglądać będę tu częściej, zwłaszcza że przed chwilą odnowiłem domenę na kolejny rok!

A
_________________

___________________________________________________


___________________________________________________



PS. Wszyscy leżymy w rynsztoku, ale niektórzy sięgają po gwiazdy.
( ͡° ͜ʖ ͡°)
___________________________________________________
 
     
bodziu 
Bloger


Pomógł: 5 razy
Wiek: 54
Dołączył: 26 Mar 2010
Posty: 1368
Wysłany: Pią Mar 13, 2020 12:22   

Witam...
Tak zacznę od "niepowodzeń"... syn niestety nie dotarł na mityng. Jak moja córka napisała; napił się jak szpadel i szuka problemu... Do mnie napisał tylko ze ma wszystko w D.. i wszystkich dosyć i s.a na to wszystko. Od mojej mamy dowiedziałem się tylko ze próbował pożyczyć jakieś pieniądze ale nic nie dostał. Od tygodnia nie piszę z nim więc nic już nie wiem.
Wiem że w poniedziałek ma sprawę o odebranie praw rodzicielskich do córeczki... to prawda ze może nie jest to łatwe dla niego ale to nie jest powód do picia...Zresztą jak pić się chce to zawsze powód się znajdzie. Obawiam się ze przez picie może nie dotrzeć na sprawę albo co chyba gorsze stawi się na sprawie pijany.
A teraz co u mnie... choroba prawie minęła więc jest dobrze...po ostatnim mityngu okazało się że mam dwóch przyjaciół w swoim regionie zamieszkania. Razem ze mną zaczynają działać i za chwilę będziemy mieli kolejną grupę AA na terenie Szkocji.
Kilka lat temu nawet w najśmielszych marzeniach nie planowałem otwierać jakichś grup AA...A tu masz, jak dobrze pójdzie będzie to trzecia grupa w której tworzeniu mam swój odział i druga tak naprawdę z mojej inicjatywy. Pamiętam jak przyjechałem do Szkocji i miałem problem ze znalezieniem jakiegokolwiek alkoholika... na tamten czas były w Szkocji chyba 4 grupy AA ...Dzisiaj jest ich 10 albo 11cie i kolejna będzie za chwilę... po prostu pięknie.
_________________
" nigdy nie wzniesiesz się ponad to, czemu nie chcesz spojrzeć w oczy"
 
     
bodziu 
Bloger


Pomógł: 5 razy
Wiek: 54
Dołączył: 26 Mar 2010
Posty: 1368
Wysłany: Pią Mar 13, 2020 12:27   

azull, dzięki za wsparcie... Jeśli jest prawdą że mój syn dojrzewa do bezsilności to jest nas dwóch...chyba właśnie bezsilność w jego sprawach postawiła mnie na powrót tam gdzie być powinienem...wracam do siebie i swoich spraw...pogody ducha....dziś nie piję.... ;-)
_________________
" nigdy nie wzniesiesz się ponad to, czemu nie chcesz spojrzeć w oczy"
 
     
azull 
Moderator


Pomógł: 11 razy
Wiek: 55
Dołączył: 24 Mar 2010
Posty: 1402
Wysłany: Pią Mar 13, 2020 18:33   

Dziś też nie piję! W sumie to na miting też nie pójdę, ani do kościoła. Wszystko odwołana z powodu wirusa. Szkoły zamknięte na 2 tyg. do roboty chodzić też nie mogę. Trochę przypomina mi to, początek stanu wojennego w 81... puste półki w sklepach, zdezorientowani ludzie, no może tylko w telefonie nikt nie mówi, rozmowa kontrolowana :mrgreen: Ale jakoś tam radę. Marzec jest miesiącem w którym rozważam krok 3. „Postanowiliśmy powierzyć naszą wolę i nasze życie opiece Boga, jakkolwiek Go pojmujemy”. Może nadchodzi godzina próby... pożyjemy zobaczymy :-)

Pozdrawiam i życzę kolejnych trzeźwych 24 godzin. Azull
_________________

___________________________________________________


___________________________________________________



PS. Wszyscy leżymy w rynsztoku, ale niektórzy sięgają po gwiazdy.
( ͡° ͜ʖ ͡°)
___________________________________________________
 
     
bodziu 
Bloger


Pomógł: 5 razy
Wiek: 54
Dołączył: 26 Mar 2010
Posty: 1368
Wysłany: Pon Mar 16, 2020 22:33   

azull napisał/a:
Może nadchodzi godzina próby... pożyjemy zobaczymy


... może tak może nie...acz mam jakieś przeczucie ze to jest nie koniec niespodzianek.
Właśnie jestem po tygodniu chorowania i nawet nie gdybam czy mam coronavirus czy nie. Zwłaszcza że Adam też chorował a nawet jeszcze choruje i na dodatek pracuje na lotnisku. Niestety przechodziliśmy chorobę bez gorączki czy jakichś poważniejszych komplikacji co wyklucza nas z grona narażonych (w oczach tutejszej służby zdrowia)...Jedynym zaleceniem jest 7 dni kwarantanny. Cóż...pozostaje wierzyć że nawet jeśli zostaliśmy zarażeni to nasze organizmy dadzą sobie radę. Na tą chwilę czuję się już dobrze, objawy minęły więc jutro wracam do pracy. Adam wrócił już dzisiaj choć nie do końca mu minęło. Niestety żyć trzeba a ludzie w Szkocji jak w całej Anglii chyba nie bardzo wierzą ze ten problem ich dotyczy. Oczywiście informacja jest ale działania nie idą za informacją nawet rzekłbym że to dwa różne światy... Pracuję w żywnościówce i widzę ludzi przeziębionych, kichających i zakatarzonych przystępujących do pracy. Szefostwo niestety nie reaguje...A o Adamie nawet nie wspominam...lotnisko więc miejsce dużego ryzyka...i znowu niema problemu...kasa ...kasa się liczy... Nie widzą ludzi tylko cyferki a cyferki nie chorują... Welcome to England.
_________________
" nigdy nie wzniesiesz się ponad to, czemu nie chcesz spojrzeć w oczy"
 
     
bodziu 
Bloger


Pomógł: 5 razy
Wiek: 54
Dołączył: 26 Mar 2010
Posty: 1368
Wysłany: Wto Mar 24, 2020 11:23   

Dzień dobry

...No własnie, dzień jak co dzień i niby nic nie stoi na przeszkodzie aby dobrym był...ale...
To wszystko co się teraz w okół dzieje nie nastraja pozytywnie. W UK w końcu zaczęto działać w sprawie korona-wirusa. Pewnie że są to ograniczenia ale co innego można zrobić? Lepsze to niż bezmyślność i ignorancja jaką do tej pory widziałem w okół. Zresztą nawet teraz jeszcze zdarzają się ludzie którzy wciąż nie wierzą w jakiekolwiek zagrożenie. Cały świat trąbi o zagrożeniu a plaże w Edynburgu wciąż zatłoczone, supermarkety, kina i restauracje... aż brakuje miejsc parkingowych... No ale od wczoraj rząd zakazał wyjść z domu więc może coś się zmieni.
_________________
" nigdy nie wzniesiesz się ponad to, czemu nie chcesz spojrzeć w oczy"
 
     
bodziu 
Bloger


Pomógł: 5 razy
Wiek: 54
Dołączył: 26 Mar 2010
Posty: 1368
Wysłany: Wto Mar 24, 2020 11:32   

... U mnie niestety nie wiele się zmienia...praca , dom, zakupy i znowu praca. W między czasie telefony do bliskich albo mityngi...Od kilku dni mamy tylko mityngi online, chyba już wszystkie grupy w UK zawiesiły swoją działalność... Znaczna ich część prowadzi spotkania na Skypie... przyznam ze otwarło to nowe możliwości. Spotkania mogą odbywać się w zasadzie częściej niż w realu i o rożnych porach. Oczywiście podstawowe spotkania są w dniach i godzinach stałych ale jest też wiele spotkań dodatkowych...i to jest piękne. Zastanawiam się czy zamiast tworzyć grupę w realu w moim regionie, nie zacząć od grupy online...a później zobaczymy co się wydarzy.
_________________
" nigdy nie wzniesiesz się ponad to, czemu nie chcesz spojrzeć w oczy"
 
     
bodziu 
Bloger


Pomógł: 5 razy
Wiek: 54
Dołączył: 26 Mar 2010
Posty: 1368
Wysłany: Wto Mar 24, 2020 11:53   

... i na koniec przyznam że nie jest to dla mnie łatwy czas. Sytuacja z synem który wciąż pije, cały ten chaos z korona-wirusem, córka która nie może normalnie iść do szkoły...w zeszłym roku strajki a w tym roku pandemia... na dodatek w pracy jest trudno bo kilka osób utknęło w Polsce i nie mogą wrócić, kilka osób odeszło z pracy i jeszcze kilkoro choruje i jest na kwarantannie... Czyli pracy jest więcej ale cieszę się że ją mam ...Niestety Adam będzie miał bardzo ograniczone godziny pracy a może nawet będzie siedział jakiś czas w domu... Wiąże się to z finansami, na razie na jakiś czas jesteśmy zabezpieczeni ale na dłuższą metę może być nie ciekawie. Nie będę ukrywał że boje się tego co będzie dalej...
Przeraża mnie ten natłok strasznie rozbieżnej informacji, krzyk fanatyków religijnych krytykujących wszystko i wszystkich, polityków którzy nawet w takim czasie widzą tylko interes swój i partii... Kłamstwo goni kłamstwo a ślepy tłum leci jak bydło za paszą... Czasami mam wrażenie ze wystarczyło by zabrać nam internet i wyłączyć światło i ponownie znaleźli byśmy się w średniowieczu... a może własnie o to chodzi?

...Boże, użycz mi pogody ducha... czego i Wam życzę...
_________________
" nigdy nie wzniesiesz się ponad to, czemu nie chcesz spojrzeć w oczy"
 
     
azull 
Moderator


Pomógł: 11 razy
Wiek: 55
Dołączył: 24 Mar 2010
Posty: 1402
Wysłany: Sob Mar 28, 2020 11:09   

Bodziu, kolejnych trzeźwych 24 godzin życzę, pozdrawiam serdecznie w tych trudnych dla nas wszystkich chwilach.

Azull24h

PS. Dzięki że piszesz i dzielisz się swoim doświadczeniem i nadzieją i to już z górą od 10 lat na tym forum.

A
_________________

___________________________________________________


___________________________________________________



PS. Wszyscy leżymy w rynsztoku, ale niektórzy sięgają po gwiazdy.
( ͡° ͜ʖ ͡°)
___________________________________________________
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 9