Strona korzysta z plikow cookie w celu realizacji uslug zgodnie z Polityka prywatnosci.

Mozesz okreslic warunki przechowywania lub dostepu do cookies w Twojej przegladarce lub konfiguracji uslugi.

Strona Główna Witaj na stronach niepije.net
Forum wsparcia, dla osób uzależnionych i współuzaleźnionych od alkoholu.

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
minąłem ostatni próg... nie ma już powrotu... cieszę się
Autor Wiadomość
azull 
Moderator


Pomógł: 11 razy
Wiek: 55
Dołączył: 24 Mar 2010
Posty: 1402
Wysłany: Wto Sty 21, 2020 13:25   

Bodziu, 24H, to na sam początek i Pogody Ducha!

Te słowa w opisie, umieściłem ponad 10 lat temu! Czasem zastanawiam się czy nie nadeszła pora aby je zmienić... To co jest dla mnie w tych słowach najbardziej ujmujące, to to, że tych gwiazd po które sięgam, tak na prawdę już dawno nie ma. Dawno temu już zgasły! Ale czyż mino to nie powinienem po nie sięgać? Moje 8 letnie dziecko jest bardzo zafascynowane Wszechświatem, mieli o tym w szkole. Często ogląda animacje na youtubie a ja wraz z nim. Taka jak np ta tu

WSZECHŚWIAT

Robi wrażenie! Uczy pokory, opowiada mi, kim jestem dokąd zmierzam i po które gwiazdy sięgam!

Pozdrawiam , dziś nie pije, Azull
_________________

___________________________________________________


___________________________________________________



PS. Wszyscy leżymy w rynsztoku, ale niektórzy sięgają po gwiazdy.
( ͡° ͜ʖ ͡°)
___________________________________________________
 
     
bodziu 
Bloger


Pomógł: 5 razy
Wiek: 54
Dołączył: 26 Mar 2010
Posty: 1371
Wysłany: Wto Sty 28, 2020 22:20   

Azull, nawet nie wiesz ile radości dal mi twój wpis... Od bardzo dawna już jestem przekonany że nam ludziom absolutnie brakuje perspektywy i to w bardzo wielu dziedzinach. Chociaż by podstawowa sprawa w trzeźwieniu czyli kontakt z siłą wyższą albo w ogóle postrzeganie siły wyższej. Dzieło Pana jest potężne (jak pokazuje film) a nawet znacznie większe bo dotyczy sfer których nie znamy i nie rozumiemy i jeszcze nawet nie spodziewamy się że w ogóle istnieją. A my ludzie twierdzimy że wiemy... jak na przykład kościoły...zminimalizowały Boga do swego poziomu zamiast wzrastać i pomagać we wzrastaniu do poziomu boskości...Ja absolutnie nie neguję żadnego kościoła i żadnej religii...Dla mnie są to narzędzia które właściwie wykorzystane mogą i powinny służyć człowiekowi. Niestety w moich oczach jest odwrotnie ale to moja opinia. Co do gwiazd to prócz tych co umarły czy umierają, są te które się właśnie rodzą, urodziły się wczoraj i urodzą jutro... wiec bez obaw przyjacielu, chociaż ich światło jeszcze do nas nie doszło...będzie po co sięgać jeszcze na długo po nas.

pogody ducha ;-)
_________________
" nigdy nie wzniesiesz się ponad to, czemu nie chcesz spojrzeć w oczy"
 
     
bodziu 
Bloger


Pomógł: 5 razy
Wiek: 54
Dołączył: 26 Mar 2010
Posty: 1371
Wysłany: Wto Lut 11, 2020 11:36   

...no i tak....napisałem się jak głupi i wcięło moje pisanie...aktualizacje Windowsa... muszę ochłonąć bo mam ochotę poprzeklinać... idę na dyma i spróbuję jeszcze raz. :evil:
_________________
" nigdy nie wzniesiesz się ponad to, czemu nie chcesz spojrzeć w oczy"
 
     
bodziu 
Bloger


Pomógł: 5 razy
Wiek: 54
Dołączył: 26 Mar 2010
Posty: 1371
Wysłany: Wto Lut 11, 2020 14:24   

Witam poraz kolejny dzisiaj... już mi trochę emocje opadły. Może i lepiej się stało ze poprzedni wpis mi uciekł. Tak sobie myślę że za dużo było w nim emocji ...teraz jestem spokojny, chciałbym powiedzieć że papieros pomógł ale nie jest to prawdą. Potrzebowałem zajęcia które zaabsorbowało by mnie trochę więcej niż fajka więc zacząłem gotować...fasolka po bretońsku i sos pieczarkowy gotowe. :-> Chyba bezpieczniej będzie jak podzielę sobie wpis na kilka postów.
_________________
" nigdy nie wzniesiesz się ponad to, czemu nie chcesz spojrzeć w oczy"
 
     
bodziu 
Bloger


Pomógł: 5 razy
Wiek: 54
Dołączył: 26 Mar 2010
Posty: 1371
Wysłany: Wto Lut 11, 2020 14:56   

Więc...dwa dni wstecz dostałem informację że mój syn wychodzi z więzienia na warunkowym. No fajnie i nie fajnie... Nikt nie wie co za tym stoi i czego się spodziewać. Sprawa wciąż w toku więc może być różnie.
do domu jechał kilkanaście godzin i już spodziewaliśmy się najgorszego...zwłaszcza że zaraz po wyjściu napisał do swojej byłej ; czy może do niej przyjechać bo nie ma gdzie spać i chce zobaczyć córkę. Reakcja dziewczyny i jej rodziny była natychmiastowa. Wyrzuty, oskarżenia , agresja , zastraszanie i epitety... W zasadzie to mnie to nie dziwi, sprawa jest bardzo świeża. Rodzina straciła kogoś bliskiego a osoba którą oskarżają wychodzi na wolność... Tu wyrok sądu nie ma znaczenia, takie sprawy potrzebują czasu i to dużo czasu. Bardziej mnie zastanawia co dzieje się w głowie mojego syna. O czym on myśli? o czym myślał przez te siedem miesięcy? o czym rozmawiał z psychologiem czy z prawnikiem? ile zrozumiał z tego co się wydarzyło?
Totalnie nie mam odwagi gdybać... jedyne co robię to zadaję sobie te właśnie pytania i proszę Boga o zrozumienie tego wszystkiego...nie wiem jak mam się zachować i co myśleć...Cholera...jestem ojcem i kocham wszystkie swoje dzieci i dzisiaj zwłaszcza to jedno które potrzebuje pomocy... a ja nie wiem jak mu pomóc...
Cala nasza "rodzina" potrzebuje teraz pomocy...syn jako pierwszy ale jego matka i najmłodsza córka też...bo to one są z nim teraz. Ja i starsza córka jesteśmy w Szkocji i mamy wsparcie w swoich partnerach a sami wspieramy jak możemy na odległość.
_________________
" nigdy nie wzniesiesz się ponad to, czemu nie chcesz spojrzeć w oczy"
 
     
bodziu 
Bloger


Pomógł: 5 razy
Wiek: 54
Dołączył: 26 Mar 2010
Posty: 1371
Wysłany: Wto Lut 11, 2020 15:20   

... co do naszego wsparcia to ja sam jestem na końcu... nie żebym nie chciał ale nie jest możliwe na tę chwile abym spokojnie i rozważnie rozmawiał z moja byłą żoną a już na pewno nie z moim synem... za dużo się wydarzyło i sporo nas dzieli, zwłaszcza w relacji z synem. Rozmawiam tylko z córkami i to one są w tych relacjach pośrednikami. A teraz jedziemy dalej...no więc dotarł do domu i w końcu ciśnienie zeszło...przyjechał trzeźwy i chyba na tą chwilę wszystkim to wystarczyło. Pierwszego dnia trochę poopowiadał o więzieniu a czy coś więcej to nie wiem i nie pytałem na razie. Wczoraj jednak córka mi powiedziała że poszedł rąbać drzewo do pieca i niestety kolesie go dojrzeli i przyszli "towarzyszyć w pracy"...Młodsza córka od razu spostrzegła co się świeci i razem z matką rozpędziły towarzystwo a syna zgarnęły do domu. Zdążył jednak coś wypić i dostał ostrzeżenie ze następna próba wypicia choćby grama alkoholu skończy się wezwaniem policji...I niestety ale wróci skąd przyszedł.
_________________
" nigdy nie wzniesiesz się ponad to, czemu nie chcesz spojrzeć w oczy"
 
     
bodziu 
Bloger


Pomógł: 5 razy
Wiek: 54
Dołączył: 26 Mar 2010
Posty: 1371
Wysłany: Wto Lut 11, 2020 15:34   

... wieczorem jeszcze córka ta starsza miała z nim rozmowę... Syn nie dyskutował ale rozpłakał się i rozłączył. Nie staram się nawet ocenić jego reakcji... prawdopodobieństwo że reprymenda i rozmowa coś pomoże jest znikome ...acz jest nadzieja...
Syn jest teraz w tym co stoi...nie ma nic...nie ma dokumentów i żadnego planu. Zaproponowałem pomoc za pośrednictwem córki. Na razie nie ma odzewu... pomoc moja jest na warunkach, minimum 6 miesięcy leczenia w trapi zamkniętej i pogłębionej, mityngi i program... i czekam... A jeśli wciąż twierdzi że da sobie radę sam... trudno.
Jestem W AA prawie 20 lat, przeszedłem 3 terapie, zrobiłem program...i nigdy nie spotkałem alkoholika który wytrzeźwiał i zdrowiał sam. Takich po prostu nie ma...

Proszę jeśli możecie uwzględnijcie mojego syna w swych modlitwach... pogody ducha
_________________
" nigdy nie wzniesiesz się ponad to, czemu nie chcesz spojrzeć w oczy"
 
     
bodziu 
Bloger


Pomógł: 5 razy
Wiek: 54
Dołączył: 26 Mar 2010
Posty: 1371
Wysłany: Pon Lut 17, 2020 01:16   

Witam
Dzisiaj tak trochę nietypowo jestem na forum. Powinienem być w pracy ale jedna z naszych suczek urodziła wczoraj więc wziąłem wolne żeby mieć ją na oku przez kilka dni. Adaś robił wczoraj za akuszera przy porodzie a dzisiaj musiał wrócić do pracy. Wyszło by na to ze obaj jesteśmy w pracy przez 12 godzin...no tak nie może być w tej sytuacji, stąd moje wolne dzisiaj. Później mijamy się więc pieski będą pod opieką przez 24 godziny na dobę...także nasz dom jest bogatszy o 5 cudownych szczeniąt i nowe obowiązki. <mp3>
_________________
" nigdy nie wzniesiesz się ponad to, czemu nie chcesz spojrzeć w oczy"
 
     
bodziu 
Bloger


Pomógł: 5 razy
Wiek: 54
Dołączył: 26 Mar 2010
Posty: 1371
Wysłany: Pon Lut 17, 2020 01:41   

... Czuję się w zasadzie dobrze, trochę brakuje mi słońca bo pogoda nas nie rozpieszcza...bardzo wieje i co chwilę pada deszcz. Cieszę się ze nie jest u nas tak jak w południowej Anglii że woda wdziera się do domów choć i tutaj jej nie brakuje. W pracy jest też dobrze. Czasami tylko przypominam sobie o bezsilności w sprawach mojego syna ale nie zaburza mnie to na długo. Kontakt z innymi i obowiązki pozwalają szybko odsunąć natrętne myśli i na chwilę zapomnieć. Acz zdarza się że to własnie w pracy jest prowokowane myślenie o nim i popadam na chwilę w zadumę i smutek. Pracuję z młodymi ludźmi i bardzo często rozmawiamy na trudne tematy. Ja nigdy nie unikam mówienia o sobie więc często odnosząc się do ich sytuacji i problemów posługuję się swoja historią i własnym doświadczeniem. Przyznam że są bardzo dobrymi słuchaczami i chyba nawet czasami specjalnie prowokują rozmowy tak żebym powiedział jak to widzę i co o tym myślę. Ostatnio jeden 25cio latek opowiadał mi trochę o sobie i o swojej pijącej mamie, na koniec stwierdził że rozmowy ze mną bardzo mu pomagają... no i tu właśnie moja bezsilność wychodzi z ukrycia...potrafię dotrzeć do innych a niestety do swojego syna nie...trochę mi z tym źle i trudno.
_________________
" nigdy nie wzniesiesz się ponad to, czemu nie chcesz spojrzeć w oczy"
 
     
bodziu 
Bloger


Pomógł: 5 razy
Wiek: 54
Dołączył: 26 Mar 2010
Posty: 1371
Wysłany: Pon Lut 17, 2020 02:18   

... a z synem moim to bez zmian...trafiła nam się rozmowa z jego inicjatywy...zresztą tego nie wiem, napisał ale nie jestem pewien czy chciał czy mu kazano. Jakie wnioski po rozmowie? noooo...totalne omijanie tego co ważne i koncentracja na szukaniu winnych. Oczywiście wszyscy są winni tylko nie on. Tak jakby nie dostrzegał tego co się stało i nie rozumiał. W pewnym sensie chyba jest to rodzaj wyparcia ale przecież minęło już trochę czasu więc było go dość na przetrawienie tego co się stało. Zasłania się decyzją sądu o zminimalizowaniu jego odpowiedzialności... Postanowiłem ze w miarę jak to będzie możliwe postaram się rozmawiać z jak największa dozą miłości, bez oceniania i analizowania tego co się stało. Starałem i w przyszłości też będę się starać skupić się na nim samym i na jego chorobie. Powiedziałem mu o mnie o moim leczeniu i trzeźwieniu...o tym co udało mi się naprawić, co zbudować i osiągnąć... Opowiedziałem o możliwościach jakie otwierają się dzięki pracy nad sobą i trzeźwieniu...i na koniec wspomniałem też o stratach jakie ponosiłem kiedy uparcie twierdziłem że dam sobie radę sam. Niestety marnując kolejne lata życia i pogłębiając swoje problemy. Czy coś zrozumiał? Nie wiem, mam taką nadzieję. Rozmowę naszą skwitował dwukrotnie słowami "nie wiem, no nie wiem". A co na to ja sam?.. postanowiłem że napiszę do syna list. Trochę taki o sobie kiedy bylem na takim rozdrożu jak on...i trochę pogdybam na temat zysków i strat ale już w jego życiu. Chcę to zrobić tak żeby w żaden sposób nie mógł odebrać moich słów jako atak albo jakaś forma nacisku...Jeszcze nie wiem jak to zrobię ale na pewno to zrobię. Do puki będę mógł to będę się starał mu jakoś pomóc albo sprowokować go by chciał sobie pomoc sam... i niech Bóg bedzie ze mną w tych działaniach... pogody ducha kochani :-)
_________________
" nigdy nie wzniesiesz się ponad to, czemu nie chcesz spojrzeć w oczy"
 
     
bodziu 
Bloger


Pomógł: 5 razy
Wiek: 54
Dołączył: 26 Mar 2010
Posty: 1371
Wysłany: Wto Lut 18, 2020 13:25   

Dzień dobry
... i mam cichą nadzieję że taki właśnie będzie. po raz pierwszy od kilku dni za oknem świeci słońce. Mam już obrzydzenie do wody i deszczu. Czasami czuję że taka pogoda wprowadza mnie w stany depresyjne. Marzy mi się że za jakiś czas, kiedy doczekam już emerytury, sprzedam dom w Szkocji i kupię gdzieś gdzie jest ciepło i przyjemnie....tak, marzy mi się życie na teneryfie...na przykład. <mp3>
Adam śpi po nocce a ja mam czas dla siebie... Trochę czytam, trochę bo jakoś nie mogę znaleźć książki tak do końca dla siebie. Ostatnio poczytuję Łazariewa i jego "diagnostykę karmy". Bardzo ciekawe 13 książek mówiących o różnych płaszczyznach duchowości i rozwoju pod wspólnym tytułem "Diagnostyka Karmy"... Czyli to co lubię, chociaż akurat ta pozycja nie do końca mnie przekonuje. Staram się niczemu nie zaprzeczać i nie wchodzić w wewnętrzny spór z samym sobą pod tytułem prawda czy fałsz. Do każdej książki staram się podchodzić z dystansem i przekonaniem że jest mi dane tyle zrozumienia na ile jestem gotowy. Myślę że absolutnie we wszystkim i ze wszystkimi dokładnie tak jest. Jest przed nami odkrywane tyle ile możemy przyswoić. Ewolucji i rozwojowi podlegamy na wszystkich poziomach istnienia, nawet na tych których jeszcze nie znamy. I nie moją rolą jest analizowanie co jest prawdą a co fałszem. W swojej historii świat ma dowody na to ze prawda jest zmienną. Co tu dużo gadać ...kiedyś myślałem że na świecie niema ani jednego nie pijącego...a wszyscy chcieli żebym przestał pić. Dopiero jak przestałem pić dostrzegłem jak wielu nie pijących jest w okół mnie...
Tak trochę filozoficznie dzisiaj... :mrgreen: no to niech będzie do końca...Wierzę że prawda przyciąga prawdę...Najpierw trzeba poznać i zaakceptować prawdę o sobie i żyć z nią w zgodzie a dopiero wtedy przychodzi zrozumienie prawdy na zewnątrz...a prawdą jest wszystko i nic nie jest prawdą...hahaha...tak jest łatwiej i bespieczniej... :-P
_________________
" nigdy nie wzniesiesz się ponad to, czemu nie chcesz spojrzeć w oczy"
 
     
bodziu 
Bloger


Pomógł: 5 razy
Wiek: 54
Dołączył: 26 Mar 2010
Posty: 1371
Wysłany: Wto Lut 18, 2020 14:11   

...No i już po mojej radości...słoneczko się schowało i znów pada deszcz...cóż, jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma... mam słońce w sercu i to musi mi na razie wystarczyć.
Wspominałem wcześniej ze mam zamiar napisać do syna list. Nie chodzi tu o formę ale bardziej przekazanie tego co w moim przekonaniu mogło by mu pomóc. Już przerabialiśmy etap przekonywania, kłótni , agresji i uraz. Tym razem z mojej strony będzie tylko miłość i troska...tak chcę staram się ze wszystkich sił żeby tak było. Wczoraj miałem rozmowę z byłą żoną i być może udało mi się częściowo zrobić co zamierzam. Myślę że jej tez jest potrzebne moje wsparcie a nie oskarżenia z mojej strony... więc wyszło ze została w pewnym sensie pośrednikiem w relacji z synem. Czy to dobrze? nie wiem ale wierzę że jeśli syn zobaczy że mama i tata mówią jednym głosem i to pełnym zrozumienia i troski to łatwiej mu będzie uwierzyć w to co mówimy. Sam pamiętam jak moi rodzice przekrzykiwali się w swoich mądrościach na mój temat i nie było to dla mnie dobre. Wręcz przeciwnie wywoływało to we mnie więcej agresji, stresu, poczucia winy i wstydu czy niskiej samooceny. Ja chciałbym żebyśmy razem z moją byłą żoną pomogli mu uwierzyć że jest wart tego by zawalczyć o siebie. ..ze zasługuje na dobre życie i miłość ale musi po nie sięgnąć sam...i ze oboje będziemy go w tym wspierać. Chcę aby uwierzył że nie skreśliliśmy go i nie zrezygnowaliśmy z walki o niego. Próbuję mu tez uświadomić że na razie jesteśmy ale wiecznie tak nie będzie. Dzisiaj ma gdzie przyjść w trudnym czasie ale to może się zmienić. Oboje z matką mamy już trochę lat i zdrowie już nie naj ... powinien wiedzieć że to może być jego ostatnia szansa.
... czekamy cierpliwie co się wydarzy i ile zrozumie...
Wczoraj zapytałem jakie ma plany po wszystkim. Więc spowrotem chce wyjechać do Holandii. Nie przekonywałem go bezy najpierw poszedł na leczenie. Już o tym rozmawialiśmy więc wie że jest taka opcja ale powiedziałem że gdyby potrzebował pomocy to w Holandii tez może taką otrzymać. Nic mu jeszcze nie mówiłem ale mam już przygotowany spis mityngów i kilka numerów do osób z AA w Holandii... to tyle... czas wracać do codzienności...a słońce znowu świeci w okno :-D

pogody ducha
_________________
" nigdy nie wzniesiesz się ponad to, czemu nie chcesz spojrzeć w oczy"
 
     
bodziu 
Bloger


Pomógł: 5 razy
Wiek: 54
Dołączył: 26 Mar 2010
Posty: 1371
Wysłany: Czw Lut 20, 2020 11:51   

Dzień dobry
Niestety za oknem dobry nie bardzo...znowu deszcz. Chciało by się powiedzieć "Welcome to Scotland" ale to już nie pomaga. Po kilku latach w tym kraju zaczynam rozumieć dlaczego wszyscy siedzą w domach albo pubach czy restauracjach. Ogrody przydomowe to tylko trawa i kilka krzewów...niestety inaczej przy tej pogodzie się nie da.
Dobrze ze pogoda ducha dopisuje więc dzień do przeżycia mniej depresyjnie.
Wczoraj oglądałem program "ocaleni" w polskiej telewizji. Właściwie emisja była przedwczoraj w tv a ja oglądałem nagranie tego programu. Pokazuje on historie ludzi którzy zerwali z nałogiem i pracują nad swą trzeźwością niosąc posłanie. Tak sobie pomyślałem , szkoda że nie było takich programów wtedy kiedy ja zaczynałem. Dobrze że takie programy są, podnoszą one świadomość społeczną problemu jakim jest uzależnienie. Znalazłem ich też na Facebooku jako "galeria ocalonych". Kiedy już mnie przyjęto to poczułem się jak na wielkim mityngu...nawet kilkoro znajomych tu z forum i z życia w realu tam dojrzałem.
Podesłałem też link do strony mojemu synowi. Mam cichą nadzieję że może to pomóc w rozwianiu jego wątpliwości . Przesłałem mu też nagrania tego programu na YouTube, bo tam też można ich znaleźć. Tak sobie myślę że świadectwa innych alkoholików są bardzo dobrym i skutecznym narzędziem w tej chorobie. Dla mnie były i są...nawet są inspiracją i dają mi motywację do pracy nad sobą....
_________________
" nigdy nie wzniesiesz się ponad to, czemu nie chcesz spojrzeć w oczy"
 
     
bodziu 
Bloger


Pomógł: 5 razy
Wiek: 54
Dołączył: 26 Mar 2010
Posty: 1371
Wysłany: Czw Lut 20, 2020 12:18   

... a co u mnie...ano czas bez mityngów. Pracuję w weekendy więc nie mogę jechać na mityng. Poza tym mamy szczenięta więc też to mnie/nas ogranicza. Jeszcze jedną niedzielę wytrzymam bo już w kolejną będę mógł być na mityngu. To prawda że jest jeszcze kilka grup w inne dni ale nie jest to łatwe gdy nie jeździ się autem. Niestety pora w jakiej spotkania się odbywają nie sprzyja podróżowaniu jakąkolwiek komunikacją.
No ale od czego jest forum...i na przykład galeria ocalonych do której od wczoraj należę <mp3>
...także jak ktoś chce to znajdzie sposób ... i żeby nie komplikować sobie życia warto zajrzeć, poczytać a jeśli jest taka potrzeba to nawet popisać. Ażeby nie było tak prosto i łatwo to przyznam się że jest jedna rzecz która trochę przyprawia mnie o gęsia skórkę. W galerii ocalonych. Mam wrażenie ze nadużywa się tam trochę słowa Bóg... Program/strona jest pod patronatem Ruchu chrześcijan i mam trochę wrażenie jakbym był w kościele w którym nie wszyscy wierni wiedzą po co tam przyszli. Oczywiście nie oceniam, nie jest mi to do niczego potrzebne ale takie wrażenie mam...nie mniej polecam każdemu bo jest warty uwagi. Z doświadczenia wiem że jeśli mnie coś w jakiś sposób ugniata to pewnie jest mi to potrzebne i muszę coś jeszcze przepracować. Może już czas pogodzić się z kościołem? może właśnie teraz to narzędzie jest lub będzie mi potrzebne?...Boże prowadź...niech się dzieje wola Twoja...pogody ducha
_________________
" nigdy nie wzniesiesz się ponad to, czemu nie chcesz spojrzeć w oczy"
 
     
bodziu 
Bloger


Pomógł: 5 razy
Wiek: 54
Dołączył: 26 Mar 2010
Posty: 1371
Wysłany: Sob Lut 22, 2020 02:25   

...Czuję się dzisiaj zmęczony... nic nie robiłem więc nie o takie zmęczenie chodzi jak po pracy. Sam nie wiem o co chodzi i czego mi brakuje ale wiem że odczuwam brak. Podskórnie czuję że muszę coś zrobić może zmienić ale nie wiem co i jak. Pomysłów mam wiele ale jakoś nie potrafię się przełamać i zdecydować na coś. Wogule mam problem ze skupieniem się na czymś na dłuższą chwilę...Zaglądam na forum niby chcę tu być ale coś mnie blokuje...zaglądam w inne miejsca i jest jeszcze gorzej...oceniam wpisy na Facebook czy na stronie ocalonych. Wszystko jest takie jakieś banalne, bez sensu...widzę obłęd w tym wszystkim...albo to ja dzisiaj ulegam jakiemuś obłędowi. A najgorsze jest to że czepiam się nawet siebie. Zresztą nie wiem czy najgorsze czy może właśnie tego mi potrzeba. naurągać sobie ...może pchnie to do jakiegoś działania...może mnie oświeci i zrozumiem. Próbuje sobie wytłumaczyć ze to ta pogoda, syn i wszystko co się wokół niego dzieje... może i tak...mam jakieś dziwne lęki które nie mają sensu. Nawet przyszło mi do głowy że Adam mógłby mnie zostawić a przecież nie mam powodu tak myśleć... kurcze nawet mam problem z tym ze córki ni dzwonią a przecież rozmawialiśmy dwa dni temu... Bardzo dawno się tak nie czułem...Dobrze że jutro do pracy idę , między ludzi...może to pomoże. Coś muszę zrobić...czuję to całym sobą. dobra koniec biadolenia...idę spać i pomodlić się.
Tak chcę się modlić tak jak to robiłem kiedyś jako dziecko...dzisiaj sporo się naczytałem o Bogu...ale nie były to teksty o wdzięczności...były to wątpliwości...co do Jego istnienia, co do udziału w naszym życiu, w trzeźwieniu. Obwinianie, urazy...Jest mi cholernie przykro że ludzie mają takie wątpliwości...Chciałbym pomóc i nie wiem jak, chciałbym wytłumaczyć i brak mi słów...nie potrafię...wszystkie argumenty są dobre dla mnie ...i tylko dla mnie...spokojnej nocy, jutro będzie lepiej.
_________________
" nigdy nie wzniesiesz się ponad to, czemu nie chcesz spojrzeć w oczy"
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,13 sekundy. Zapytań do SQL: 9