Strona korzysta z plikow cookie w celu realizacji uslug zgodnie z Polityka prywatnosci.

Mozesz okreslic warunki przechowywania lub dostepu do cookies w Twojej przegladarce lub konfiguracji uslugi.

Strona Główna Witaj na stronach niepije.net
Forum wsparcia, dla osób uzależnionych i współuzaleźnionych od alkoholu.

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Zamknięty przez: Franiu
Nie Wrz 12, 2010 16:57
Jak nauczyć się żyć z alkoholikiem.
Autor Wiadomość
Franiu 
Moderator

Pomógł: 8 razy
Wiek: 68
Dołączył: 24 Mar 2010
Posty: 2768
Skąd: D.G.
Wysłany: Nie Wrz 12, 2010 16:57   Jak nauczyć się żyć z alkoholikiem.

CHOROBA ALKOHOLOWA - JAK MOŻNA CI POMÓC
Jak nauczyć się żyć z alkoholikiem.

Jest to trudne zadanie. Koncentrowanie się na sobie, to dla Ciebie coś nowego, ponieważ teraz krążysz nie w swoim wszechświecie, lecz na orbicie Twojego męża. Kręcisz się wokół niego. Jesteś kimś, kto reaguje na niego. Jego reakcje w stosunku do Ciebie, są reakcjami na Twoje reakcje w stosunku do niego. Przestałaś być sobą, a właściwie przestajesz istnieć, jako osoba. Nie ma w tym nic dziwnego. Nawet w dobie ruchu wyzwolenia kobiet, jeszcze wiele z nas wybiera życie w cieniu męża. W Twojej sytuacji jest to niezdrowe. Zniszczy Cię. W naszym społeczeństwie kobieta dość często określa siebie w odniesieniu do swego męża i dzieci. Jesteś żoną tego i tego. Sukcesy Twego męża są Twoimi sukcesami. Aprobujesz siebie, gdy on Cię aprobuje. Twój dzień ogniskuje się wokół jego wyjść i przyjść. Najważniejsze, aby był zadowolony, więc nie chcesz go irytować. Jednak zadowalanie go staje się coraz trudniejsze, bo on coraz bardziej pogrąża się w chorobie, więc Ty próbujesz coraz to usilniej. W rezultacie stajesz się sama coraz bardziej chora. Stopniowo tracisz poczucie własnej wartości, już sama nie wiesz, co jesteś warta, bo mąż ciągle Cię tłumi. To nie staje się z dnia na dzień. Ten proces przebiega tak stopniowo, że przechodzi niezauważony. Wbrew swojej woli pozwalasz, aby choroba alkoholowa decydowała o Twojej wartości, jako istoty. Teraz, kiedy jesteś tego świadoma, możesz zacząć pracować nad odsunięciem tego procesu w przeszłość. Nie będzie to łatwe, ale zacznij od dziś. Zacznij żyć teraźniejszością, żyć dniem dzisiejszym. Zrób to dla siebie. Staniesz w obliczu nowego pytania: - „Czego Ja chcę?” będzie to niezwykle trudne, bo zwróć uwagę na to, ile Twoich rozmów krąży wokół męża i dzieci? Nie mówię, że to jest złe, czy dobre. Popatrz na niektóre objawy Twojego współ uzależnienia. Te problemy, które doprowadzają Cię do rozpaczy, teraz można zobaczyć w nowym świetle. Teraz, gdy masz już wybór, możesz użyć swojej energii działając zarówno w swoim interesie, jak i przeciwko sobie. Czyż to nie jest wspaniałe? Możesz wybierać! Masz różne możliwości!
Uświadom to sobie.

ZAPRZECZANIE
Energia, której używasz, żeby zaprzeczyć prawdzie, może być wykorzystana na stawienie jej czoła. Jeżeli pogodzisz się z faktem, ze Twój mąż prawdopodobnie przyjdzie do domu pijany, jesteś przygotowana na tę ewentualność, i mile Cię zdziwi fakt, jeśli wróci trzeźwy. Jeśli zaprzeczysz, bo przysięgał Ci, że już nigdy nie wypije ani kieliszka, będziesz poruszona, gdy Cię zawiedzie. Prawda może być brutalna, ale zaakceptowanie jej, to jedyny sposób, aby pozostać przy zdrowych zmysłach. Nie mówię, że masz porzucić wszelką nadzieję, ale porzuć mrzonki typu: „Gdyby tylko…” Te dwa słowa noga doprowadzić tylko do kłopotów. Co się stało, to się stało. Co zrobiłaś, to zrobiłaś. Coś zrobiłaś dobrze, a coś źle. To już przeszłość. Dziś jest dziś. Zaczynasz od nowa. Masz szansę na popełnienie nowych błędów, niż ciągłe powielanie starych.
Masz szansę na robienie tego, co sprawi, że Ty poczujesz się lepiej. Możesz żyć przeszłością, ale tracisz w ten sposób dzień dzisiejszy, a tak naprawdę masz tylko dzień dzisiejszy. Trudno zmienić coś, co już się stało. Można to jedynie zmienić wtedy, gdy „to coś” się powtórzy, a Ty zachowasz się inaczej. Gdy zaakceptujesz fakt, że Twój mąż jest dzisiaj chory, łatwiej Ci będzie pomóc nie tylko sobie, lecz także i jemu. Znajdź taką chwilę, gdy nie jesteś zła, a on jest trzeźwy, i podziel się z nim niektórymi swoimi troskami. Może słuchać, albo nie, ale ziarno zostało rzucone.
Książki o alkoholizmie, albo AA pozostawione gdzieś w domu, mogą wywołać agresywną reakcję, ale rzadko pozostają nie przeczytane. Nie wygłaszasz kazań, tylko patrzysz otwarcie na rzeczywistość, a to jest różnica. On prawdopodobnie będzie nadal zaprzeczał, nawet, gdy Ty przestaniesz, ale nie będziesz już częścią jego systemu zaprzeczeń, a sugestia, gdzie może szukać pomocy przyda się, gdy dojrzeje do jej przyjęcia.

ZAKŁOPOTANIE, UNIKANIE OKAZJI DO PICIA
Nie możesz przyjąć odpowiedzialności za czyjeś zachowanie. Nie stanowisz przecież odbicia swego męża. On jest osobą samą w sobie. Kiedy idziecie na przyjęcie, będzie robił to, co robi, a Ty będziesz robiła to, co robisz. Skoncentruj się na tym, aby się dobrze bawić. Nie pilnuj go. Nie kontroluj, ile alkoholu wypije. To nie Twoja sprawa. On jest dorosły, i musi sam o tym zdecydować. Jedyną Twoją decyzją dotyczącą także jego, jest to, kto będzie prowadził samochód w drodze do domu. Może w tej sprawie będziesz musiała się uprzeć, ale wszystkie inne decyzje każde z was podejmuje za siebie.
Jeżeli okaże się, że miłe spędzenie czasu z nim jest zbyt trudne, wybierz się gdzieś bez niego. Tak, może będziesz musiała się przyzwyczaić do tego, że idziesz gdzieś sama. W miarę postępu choroby on będzie się stawał coraz bardziej nietowarzyski, a Ty będziesz musiał siedzieć samotnie w domu, o ile nie nauczysz się wychodzić bez niego. Jakieś pół roku temu urządziłam duże przyjęcie. Gdy jedna z zaproszonych pań wychodziła, podziękowała mi, i przeprosiła za nieobecność męża. Ukryłam zakłopotanie, bo wcześniej tego nie zauważyłam. Początkowo trudno Ci będzie wychodzić bez niego, potem stanie się to łatwiejsze. Idź z przyjaciółka, jeśli samotne wyjście stanowi dla Ciebie za duży problem, ale idź.

Z powodu Twego męża nie musisz odsuwać się od ludzi.

Jeśli on nie chce iść do Twojej siostry w niedzielę, czy gdziekolwiek indziej, weź dzieci, i idź. Zdziwisz się, bo nikt nie będzie żądał od Ciebie konkretnych wyjaśnień. Gospodarze będą szczęśliwi, że przyszłaś, wyrażą tylko grzecznościowy żal, że Twój mąż nie mógł przyjść, i to będzie wszystko. Uwierz mi. On jest centralną postacią tylko w Twoim życiu, w niczyim innym. Dlaczego masz odmawiać sobie przyjemnego spędzenia czasu? Karać się z powodu jego choroby? To nieszczęście, że Twój mąż jest chory, ale alkoholizm nie jest zaraźliwy. Ja Ci mówię, chodź sama wszędzie, jeśli nie możesz iść z nim. Jest to podobne do skoku do wody, tylko z początku woda jest zimna, ale potem, gdy się ochlapiesz, jest już ciepła.

PRZESUNIĘCIE W KONTAKTACH, DOMINACJA, PRZEJMOWANIE OBOWIĄZKÓW I SAMOPOCHŁANIAJĄCA AKTYWNOŚĆ
Nawet superman nie chciał być supermanem cały czas. Chciał być supermanem, gdy służyło to jego celom. A przez cały pozostały czas cieszył się z bycia zwykłym człowiekiem. To samo odnosi się do Ciebie, nie musisz robić wszystkiego przez cały czas. To, że Twój mąż ucieka przed obowiązkami, wcale nie oznacza, że Ty musisz je przejąć. Jeżeli obiecał pomalować kuchnię, i nie zrobił tego, nie musisz jej malować, chyba, że już nie możesz patrzeć, jak wygląda.
Jeżeli straci pracę, zanim wpadniesz w panikę, dowiedz się, w jakich okolicznościach to się stało. Może wina nie leży po jego stronie. Czy dostanie odprawę? Może znajdzie inną pracę. Może to nim tak wstrząśnie, że stawi czoła sytuacji, i zacznie się leczyć?
Co zrobiłaś dla siebie dzisiaj? Co zrobiłaś, aby sobie sprawić przyjemność? Właśnie sobie. Możesz opierać się przed przyjęciem takiej propozycji. To bardzo egoistyczne. Tak, ale nie w negatywnym sensie. Jeżeli zrobisz coś dla siebie, cos, co komuś zaszkodzi, to może to nie jest dobry pomysł, ale w większości, to, co robimy dla siebie, przynosi pożytek nie tylko nam, ale i innym ludziom wokół nas.

Jeśli czujesz się dobrze, promieniujesz na całe otoczenie.

Wiesz, że ludzie reagują na Twoją irytację, lecz reagują także na poczucie zadowolenia i satysfakcji. Dlaczego nie miałabyś sporządzić listy dziesięciu rzeczy, które lubisz robić? Większość z nich prawdopodobnie nawet nie kosztuje wiele. Obiecaj sobie, że codziennie zrobisz, choć jedną z nich. Robienie czegoś dla siebie pomoże Ci poczuć się lepiej. Wiem, że będzie Ci trudno zrobić taką listę, myślenie o sobie bez użalania się nad sobą, to coś nowego. Spróbuj, nie masz nic do stracenia. Są to pierwsze kroki na drodze budowy sobie takiego życia, w którym Twój mąż może mieć swój udział, albo nie. Zaczynasz od prostych drobiazgów, które sprawiają Ci przyjemność. Potem, kiedy to wejdzie Ci w krew, kiedy spotykanie się z innymi ludźmi stanie się Twoim naturalnym prawem, możesz zacząć myśleć o tym, jak bardziej produktywnie wykorzystać swój czas.
Najważniejsza jest tu zmiana kąta widzenia. Robisz, co robisz, ponieważ Ty chcesz to robić, ponieważ jest to dobre dla Ciebie, a nie, bo boisz się swojego męża, albo, że powinnaś to robić. Rób to, co czujesz, że jest dobre dla Ciebie, cała reszta się dogra.


POCZUCIE WINY
Odrzuć je, jest to bezwartościowa emocja. To nie przez Ciebie jest chory. Nie możesz sama zwalczyć tej choroby, ani nad nią zapanować. Niech Twoim przewodnikiem będzie sumienie. To przychodzi z wewnątrz, i daje Ci prawdziwą miarę tego, co jest dla Ciebie dobre, a co nie. Poczucie winy zostaje narzucone z zewnątrz. Kto ma takie prawo, aby decydować za Ciebie, jak powinnaś, a jak nie powinnaś się czuć? Albo, jak powinnaś, a jak nie powinnaś działać? W końcu, jesteś dorosła. Pewnie teraz powiesz, - „to wszystko ładnie brzmi, ale łatwiej powiedzieć, niż zrobić.” Masz rację, to nie jest łatwe – stawać się z powrotem osobą niezależną, bo przecież już nią byłaś, prawda? To ciężka praca, ale warto.
Przede wszystkim odbierz mu władzę nad Tobą, bo to Ty przekazałaś mu władzę wywoływania u siebie poczucia winy. On nie może tego robić, dopóki mu na to nie pozwolisz. Jednak przemyśl to, - gdy następnym razem naciśnie guzik Twojego poczucia winy, powiedz sobie: „czy ja chcę się czuć winna z tego powodu? Przykro mi, że on tak odczuwa, lecz to moja sprawa, czy wybiorę takie działanie” Zobaczysz, co się stanie. Może ból będzie trochę mniejszy?

OBSESJE, STAŁE ZAMARTWIANIE SIĘ
Obsesje naprawdę trudno zwalczyć. Jakaż to ulga, kiedy odkryjesz, ze nie myślisz o swoim alkoholiku, i swoich problemach, choćby tylko przez moment. To Cię zżera, to Cię przytłacza, więc kiedy zaczniesz trochę więcej myśleć o sobie, obsesja zacznie tracić swą moc. W gruncie rzeczy, i tak można myśleć tylko o jednej sprawie naraz, jeżeli myślisz o czymś innym, nie możesz myśleć wtedy o swoich problemach. Skoncentrować się w warunkach stresu jest niezwykle trudno, więc na początek nie wymagaj od siebie zbyt wiele. Spróbuj skupić się na czymś innym choćby tylko przez pięć minut za jednym razem. Czas będzie się wydłużał, tylko go wykorzystaj. Wiele kobiet mówiło mi, że używało modlitwy o Pogodę Ducha, jako pomocy w wyciszaniu i rozluźnianiu. Zawiera ona wspaniałe przesłanie:

„Boże, użycz mi Pogody Ducha, abym godziła się z tym, czego zmienić nie mogę,
Odwagi, abym zmieniała to, co zmienić mogę,
I mądrości, abym potrafiła odróżnić jedno od drugiego”.

Spróbuj tego, naprawdę pomaga. Możesz też zacząć czytać książkę o tematyce relaksacyjnej. Kiedy ostatni raz odnalazłaś radość w cichej samotności w kościele? A może ciepła kąpiel? Znajdź coś, co pomoże Ci zwolnić bieg tej karuzeli w Twoje głowie, i odwróci kierunek Twoich myśli. Początkowo będzie udawało się Ci na krótko, ale stopniowo zapanujesz nad swoim umysłem, przecież należy on do Ciebie.
Martwienie się także nie czyni nic dobrego. Nigdy nie słyszałam, aby ktoś powiedział: „Wiesz, cieszę się, że się tym martwiłam, było mi bardzo pomocne”, ale słyszałam: -„Czemu straciłam tyle czasu zamartwiając się, przecież to i tak nie pomogło”. To szczera prawda, ale nie spowoduje, że przestaniesz się zamartwiać, ale zamiast tego powiedz sobie, że zaczniesz się martwić, na przykład o piątej. Kiedy jest się przyzwyczajonym do zamartwiania się, decyzja o tym, aby nie martwić się wcale, jest trudna, i wymaga ogromnego wysiłku. Powiedz sobie najpierw: - „jeszcze teraz nie będę się tym martwić, moim problemem teraz jest ugotowanie obiadu”. Jest jeszcze coś. Gdy zaczynasz się martwić, zadaj sobie proste pytanie: „Czyj to problem?” Jest bardzo ważne, aby wiedzieć, gdzie kończy się ktoś inny, a zaczynasz się Ty. To, czy Twój mąż dotrze szczęśliwie do domu, jest jego problemem, a nie Twoim. Nie masz na to żadnego wpływu, natomiast, jeśli jednak Ty zadecydowałaś, że Twój mąż powinien być o piątej w domu, to już jest to Twoim problemem. Jeśli wierzysz jego obietnicom, to jest to Twój problem. Jeśli go kryjesz, to jest Twój problem. Nie jesteś barem szybkiej obsługi. Jeżeli Twój mąż czuje się fatalnie po całonocnym piciu, to jest to jego problem. Jego. Pozwól mu go mieć. To masz dosyć swoich problemów.

Gdy zaczynasz się martwić, nie zapomnij się spytać siebie: - czyj to problem?


STRACH
Strach jest Twoim stałym towarzyszem. Niektóre z Twoich niepokojów są prawdziwe, inne nie. Niektóre rzeczy, których się obawiasz, są realne, a niektóre nie. Niektóre Twoje lęki możesz nazwać, a niektóre nie. Niektóre z nich są zdrowe, inne Cię niszczą. Najpierw musisz spróbować odróżnić te niepokoje, które pracują dla Ciebie, a które Cię niszczą. Czy masz kogoś, z kim możesz porozmawiać, komu ufasz? Kto Cię wysłucha, nie dając Ci „obrych rad”, i pomoże Ci usłyszeć samą siebie? Właśnie mówienie o tym, pomoże Ci przytępić ostrze strachu. Możesz mieć opory przed przyjęciem tego pomysłu, bo nie chcesz obciążać swoich przyjaciół? Czy to jest w porządku w stosunku do nich? Gdy przyjaciółka zwierza Ci się ze swoich problemów, jak się wtedy czujesz? Myślę, że dobrze. Dlaczego odmawiać przyjaciołom prawa bycia przyjaciółmi? Dlaczego nie dać komuś szansy na poczucie się kimś ważnym w Twoim życiu? Tylko wybierz mądrze swoja powiernicę, może to będzie jedna z kobiet poznanych na mityngu Al. – Anon, który Ci proponuję. Taka osoba będzie szanować zarówno Twoją prywatność, jak i Twój problem. Po drugie dobrze przyjrzyj się Twoim lękom, i oddziel te rzeczywiste, od tych wyobrażonych. Z aktywnym alkoholizmem możesz żyć tylko dzisiaj, nie możesz zajmować się jutrem. Nie można zjeść chleba, który piekarz upiecze dopiero jutro. Musisz skoncentrować się na przejściu przez każdy dzień, ale dzisiejszy. Jeżeli, z niezupełnie jasnych powodów dla Ciebie, bardziej obawiasz się żyć bez męża, niż z nim, zaakceptuj ten fakt teraz, na dzisiaj. Nie zaprzeczaj swoim uczuciom, ani nie oceniaj ich stosowności. Zaakceptuj fakt, że się obawiasz. Zaprzeczanie uczuciom, to strata energii. Przyznaj, - „tak, obawiam się”. A teraz: - „co zamierzam z tym zrobić?”

PRZEMOC
Może obawiasz się o swoje życie? Wiele kobiet, które doznały fizycznej przemocy, to ofiary zachowań pod wpływem alkoholu, chociaż nie wszyscy alkoholicy są brutalni, i nie wszyscy brutalni ludzie są alkoholikami. Jeżeli masz do czynienia w domu z przemocą, to bardzo ważne jest zrobienie kilku rzeczy. Przede wszystkim przestań go usprawiedliwiać. Nie zasłużyłaś sobie na to, może sprowokowałaś, ale nie zasłużyłaś. Fakt, że jest mu przykro, i obiecuje, że nigdy więcej nie uderzy Ciebie wcale nie załatwia sprawy nawet, jeśli nie pamięta, że to zrobił. Powiedzenie: - „gdybym nie powiedział tak, on by tak nie postąpił” nie załatwia problemu. To on ponosi odpowiedzialność za swoja brutalność, to jego wina. Ty możesz tylko przyjrzeć się temu, co spowodowało atak. Dyskusja z nim, gdy jest pijany, to szukanie guza. Nie ma wtedy miejsca na argumentację. Pamiętaj, że dyskutujesz z alkoholem. Wymyślanie mu wyprowadzi go z równowagi, i może doprowadzić do uderzenia Ciebie. Nawet, jeśli nie będziesz dolewać oliwy do ognia, on i tak będzie miał dosyć swoich własnych powodów, aby to zrobić. Nie spodoba mu się to, że próbujesz stanąć na nogi, że próbujesz znowu stać się sobą. Manipulanci bardzo boją się zmian u osób z najbliższego otoczenia, więc Twój mąż będzie próbował wessać Cię z powrotem. Utrzymywanie się na własnym gruncie może z początku spowodować więcej kłopotów, ale gdy rozwiniesz się, potrafisz stawić czoła każdej sytuacji. Alkoholicy są bardzo wrażliwi na ton. Jeżeli powiesz: „idę spać”, a pomyślisz: „idę spać, ty draniu” – zareaguje tak, jakbyś powiedziała to, co naprawdę myślisz. Nie podejmuj tez gier z sobą samą: „powiedziałam tylko…”. Możesz oszukać wielu ludzi, nawet siebie, ale nie swojego męża alkoholika, jest na to bardzo wyczulony.
Istnieją dwa sposoby pracy nad ta sprawą. Pierwszy, to uświadomienie sobie, że naprawdę jesteś zła na chorobę, a Twój mąż jest bardzo chory. Gdy zaakceptujesz to, nie będziesz ziała nienawiścią, która on mógłby się karmić. Wiele kobiet mówiło mi, że gdy w końcu były w stanie zaakceptować fakt, że alkoholizm jest chorobą, przemoc ustała. Warto spróbować.
Drugi sposób, to czytać wszystko na temat tej choroby, wszystko, co się da, chodzić na mityngi Al. – Anonu, rozmawiać o niej z innymi ludźmi, którzy ja rozumieją, i przeszli przez to samo. Będą pełni zrozumienia, ale nie zaoferują Ci litości. Pozwolą wyrzucić Ci z siebie wszystko, i podziela się z Tobą swoim doświadczeniem. Pomoże Ci to zmniejszyć strach, i uchroni od źle kierowanej złości.

Jednocześnie pamiętaj o tym, że możesz zrobić jeszcze inne rzeczy:
1. Możesz zawiadomić policję. Policja nic nie zrobi, dopóki nie wniesiesz oskarżenia, ale mogą uspokoić go tylko na jedną noc. Bądź ze sobą szczera rozważając tę możliwość. Czy możesz to zrobić, czy też bardziej, niż o swoje bezpieczeństwo, obawiasz się o jego reputację, albo o to, co powiedzą sąsiedzi. Możesz się tego obawiać. Wielu kobietom wezwanie policji pomaga, a inne nie są zdolne do zrobienia tego. Możesz też chcieć zadzwonić, ale on nie pozwala Ci zbliżyć się do aparatu, albo wiesz, że wyrwie kabel z gniazdka, jeśli zbliżysz się do aparatu, to jest realne, ale możesz poprosić kogoś zaufanego, aby zadzwonił do Ciebie, i jeśli powiesz, że sytuacja wymknęła się spod kontroli, to wtedy ta osoba zadzwoni na policję.

2. Nigdy nie zostawaj w miejscach, z których nie możesz wyjść, nie pozwalaj złapać się w pułapkę. Miej pomiędzy sobą, a nim drzwi, i bądź przygotowana na wyjście, jeśli będziesz musiała. Pomyśl o tym, co zrobisz, gdy opuścisz dom, bądź przygotowana na to, gdyby przyszła taka chwila. Czy masz przyjaciółkę, do której możesz przyjść o każdej porze dnia i nocy? Czy w okolicy istnieje schronienie dla kobiet? Czy znasz numer telefonu na „Niebieską Linię”? Dowiedz się, czy masz takie miejsce, do którego mogłabyś pójść, poproś o radę. Zaplanuj wszystko z góry tak, żebyś nie znalazła się na ulicy nie mając gdzie pójść poza powrotem do domu. Co z dziećmi? Czy zabierze się do nich, gdy Ty wyjdziesz? Wiele kobiet zostaje w domu, i znosi wszystko, żeby chronić dzieci. Możesz zabrać dzieci ze sobą, bo na pewno nie śpią. Jeżeli nie możesz zabrać ich ze sobą, dzwoń z najbliższego aparatu na policję, i powiedz, co się dzieje, żeby pomogli Ci wydostać dzieci. Jeżeli dzieci są wystarczająco duże, porozmawiaj z nimi wcześniej tak, abyście mieli jakiś plan na wypadek sytuacji, w której dojdzie do przemocy. Jest to bardzo nieprzyjemna sytuacja, ale musisz być przygotowana na wszystko.

3. Zorientuj się w swoich prawach. Potrzebna Ci będzie informacja, jakie kroki możesz podjąć, żeby ochronić się przed przemocą. Musisz mieć rozeznanie, aby realistycznie ocenić całą sytuację. Pamiętaj, że decyzja o życiu na co dzień z przemocą należy do Ciebie. Jeżeli nie czujesz się teraz na siłach, żeby zbadać inne możliwości, to tym bardzie powinnaś pracować nad sobą, aby doprowadzić do sytuacji, w której będziesz mogła dokonać wyboru. Na razie możesz bardziej obawiać się samotności, niż pozostania. On także ma w tym swój udział. Wzmacnia Twoje wątpliwości, wierzysz mu, gdy obiecuje, że to się nigdy nie powtórzy. Wierzysz, bo chciałabyś, aby się nie powtórzyło. Jeżeli po propozycjach, które Ci przedstawiłam nadal czujesz się zastraszona, i nie ma w Tobie nadziei, to chciałabym zachęcić Cię do porozmawiania z kimś obeznanym z tym problemem, i ze sposobem radzenia sobie z nim. Zasługujesz na lepsze traktowanie, i musisz w to uwierzyć. Potrzebna Ci jest wiedza o tym, co trzeba zrobić, żeby Cię lepiej traktowano. Osiągniesz to, pomoc jest dostępna, skorzystaj z niej. Inna Twoja obawa może dotyczyć tego, ze on zabije się sam, albo, że kogoś zabije. Na to nie masz jednak wpływu, nie jest też to zupełnie nierealne. Z pewnością mieści się w granicach prawdopodobieństwa. To okrutne, ale zadaj sobie pytanie: „Na ile starczy mi suma ubezpieczenia, która wypłaca mi za jego śmierć?” Potrzebne Ci jest poczucie, że potrafisz dać sobie radę sama. Nigdy nie możesz polegać na tym, co jest zależne od Twojego męża. Nauczysz się polegać na sobie, nauczysz się tego, na kogo możesz liczyć, a na kogo nie. Nauczysz się, by nie oczekiwać od innych zbyt wiele, wtedy trudniej będzie Cię zranić, a wtedy mniej będziesz się bała. Nauczysz się kontrolować swoje siły życiowe. Nie będziesz dawała Twojemu mężowi możliwości wpływania na to, jak się czujesz, będziesz potrafiła dokonywać wyboru sama.

ZŁOŚĆ
Złość, to bardzo potężne uczucie. Może być skierowane do wewnątrz, i wtedy zżera Cię od środka, albo może być skierowane na zewnątrz, i wtedy ryzykujesz, że on Cię sponiewiera. Jest to straszny wybór, ale jest i inny. Jeżeli naprawdę przyjmiesz, ze Twój mąż jest chory, będziesz na niego mniej zła. Będzie złościła sytuacja, ale nie on. Zaprzeczanie tym uczuciom jest oszukiwaniem samej siebie. Tak, więc co z tym zrobić? Aby wyładować złość, możesz wybrać jazdę na rowerze, pogimnastykować się, wziąć się za sprzątanie, umyć okna, albo zrobić coś innego. Gdy złość się skończy, będziesz szczęśliwa. Jeżeli nie możesz spać, bo trzymał Cię do późnej nocy na nogach, a Ty jesteś zbyt wzburzona, by zasnąć, zrób pranie. Pamiętaj, nie trać czasu. Korzystaj z niego. Jutro będziesz zbyt zmęczona, by zrobić to, co zaplanowałaś, więc zrób to teraz, a odpoczniesz jutro. Ma to duży sens, ponieważ nie żyjesz w normalnej sytuacji. Bądź elastyczna. Żony alkoholików musza być elastyczne. Planowanie z wyprzedzeniem jest przyjemne, ale nie licz na realizacje tych planów, jeśli nie jest włączony w ich realizację Twój mąż. Możesz być pewna spełnienia się tych planów, kiedy polegasz tylko na sobie.

Za każdym razem, kiedy jesteś zła, bo oczekujesz od pijanego, że zachowa się jak człowiek trzeźwy, - jesteś zła na siebie.

Ale nie osądzaj siebie zbyt surowo. Spróbuj nie powtarzać wciąż tych samych błędów. Pamiętaj o zaufanej osobie, rozmowa z nią może pomóc Ci zneutralizować złość. Jeśli ta osoba żyje także z alkoholikiem, zrozumie Cię.
Innym sposobem radzenia sobie ze złością jest pozostanie z nią w kontakcie, gdy jest to jeszcze możliwe. Gdy się coś pojawia, a Ty reagujesz negatywnie, odczuwa się to zupełnie inaczej, niż gdy dusisz to w sobie przez cały dzień. Może usłyszałaś nie to, co zamierzano powiedzieć. Nawet w bardzo typowych relacjach, różni ludzie widzą te same sprawy inaczej. Wygląda to dużo gorzej w rodzinie, gdzie panuje alkohol. Czasem możesz po prostu dać sobie spokój, innym razem nie jesteś w stanie odpuścić, i ważne jest dla Ciebie to, aby doprowadzić rzecz do końca. Zrób to, zanim wpadniesz we wściekłość, i gdy on nie jest pijany. Może nie osiągniesz zamierzonego efektu, ale wyrażanie własnych uczuć pomoże Ci. Pamiętaj, że jeśli spodziewasz się jakiejś reakcji męża, możesz rozczarować się, ale wyrażenie własnych uczuć będzie dla Ciebie dobre. „Przykro mi, że powiedziałeś…” Wyrażaj się w kategoriach „ja czuję”, a nie „ty zrobiłeś”. Pamiętaj, że wyrażasz własne uczucie, a nie oskarżasz go. Jeżeli będziesz o tym pamiętać – i jest to Twój rzeczywisty zamiar – poczujesz się lepiej po powiedzeniu tego, co Ci leży na sercu. Wiem, że to Cię przeraża, ale niebiosa nie rozstąpią się, i piorun Cię nie porazi.
Niezależnie od tego, jak zostanie przyjęta Twoja wypowiedź, zrobiłaś kolejny krok w kierunku utwierdzenia siebie, jako osoby mającej swoje prawa i uczucia.
Może to pomoże Ci także lepiej zrozumieć Twojego męża, jego myślenie może być nie do pojęcia, ale może nie chciał celowo Cię dotknąć. Jesteś przyzwyczajona do tego, że Cię poniża, iż na wszystko reagujesz w ten sposób. Nie ma nic niezwykłego w tym, że osoba niepewna poniża innych po to, aby żeby lepiej myśleć o sobie. Może przenosić na Ciebie negatywne uczucia, które żywi do siebie. Istnieje także możliwość, że czasami, gdy krytykuje Ciebie, może mieć rację.
Ważne jest także spokojne przyjrzenie się sobie. To zbyt wygodne – winić za wszystko alkoholika, i uważać się za osobę doskonałą. Dopóki on zachowuje się w sposób skandaliczny, nie musisz zastanawiać się nad własnym zachowaniem, na pewno przy nim wyglądasz jak lilia. Ale czy nie oszukujesz siebie? Przecież czasem sama ustawiasz się wobec niego tak, żeby wyglądać jak ciężko cierpiąca żona związana z nieodpowiedzialnym łobuzem. Anna przygotowała na obiad ulubioną potrawę swojego męża na godzinę piątą, bo o tej porze powinien wrócić do domu. Przyszedł później, i pijany, sama wiesz, co było dalej. Jadła sama przypalona potrawę. Powiedziała mu, co myśli o nim, i skończyło się ogromną awanturą. Postąpiła źle, bo uzależniła swoje plany od niego. Wiedziała, że nie może tego robić, bo on jest przecież alkoholikiem. To tak, jakby chciała znaleźć usprawiedliwienie dla swojego zachowania, wynikającego z tego, że mąż jest chory. On nic nie poradzi na to, że jest chory. Ona ma prawo być zła z powodu tej sytuacji, ale to była sytuacja związana z jej planami. Nie kieruj na męża złości, która mu się nie należy, a będziesz czuła się lepiej. Musisz umieć oddzielić to, co jest, od tego, co chcesz, żeby było. Inna sprawą jest to, czy dana uwaga jest warta Twojej złości. Właśnie nazwał Ciebie po raz któryś, że jesteś skończoną dziwką. Czy to jest powód, aby odpowiadać? Przecież, to stara śpiewka., czy jest jakaś prawda w tym, co on mówi? Jeżeli nie ma, to jest to tylko jego widzenie sprawy, i rano nie będzie nic z tego pamiętał. Czy lubisz siebie, gdy się złościsz? Jeżeli tak, to zostań z tym, ale jeżeli to Ci nic nie daje, to dlaczego sobie nie odpuścisz? To nie znaczy, że masz patrzeć przez palce na wszystko, co Ci się nie podoba, tylko, czy jesteś wystarczająco dojrzała, aby decydować, czy warto iść na noże. To prawda, że masz bardzo trudną sytuację, aby uczciwie zająć się swoją złością. Twój mąż jest chory, a to nieładnie złościć się na chorego. Nie można go pociągnąć do odpowiedzialności za jego zachowanie, a jednak się złościsz. Tak naprawdę złościsz się na sytuację, w której się znalazłaś, ale oddzielenie sytuacji od osoby jest prawie niemożliwe. W końcu to on sam sobie wlewa alkohol, nikt nie robi tego za niego. Nie mów, że nie ma w Tobie złości, ale znajdź sposób, dobry dla Ciebie, aby jej się pozbyć. Zaczniesz czuć spokój wewnętrzny, i będziesz mogła bardziej współczuć mężowi – alkoholikowi. To przyjdzie z czasem, wraz z postępującym rozumieniem, i szczerą oceną siebie.

PROBLEMY SEKSUALNE
To nie jest nowy problem. Kobiety zaczynają sobie uświadamiać, że mają potrzeby seksualne, pragnienia i prawa, tak samo, jak mężczyźni. Zaczynają sobie uświadamiać, że nie są niczyją własnością, tylko partnerkami, nie muszą robić tego, czego nie chcą, a tylko to, co chcą. Na tym obszarze, tak, jak na innych, zdecyduj, co jest dla Ciebie dobre, a co złe. Jeżeli stwierdzisz, że zachowanie Twojego męża po pijanemu poniża Cię, nie ma żadnego powodu, abyś mu ulegała. Jeżeli odrzuca Cię, gdy czuć od niego alkohol, ale po za tym nie, - powiedz mu to. Najlepiej wtedy, gdy nie jest pijany. Tylko tak jest w porządku. Jeżeli nie pociąga Cię wcale, pewnie będzie próbował przerzucić ten problem na Ciebie, jak wiele innych.

Czasem, poczucie własnego „ja” jest tak bardzo naruszone, że później kobiety uciekają przed jakimkolwiek związkiem.

Poza tym, naprawdę kochają swoich mężów, i nie mogłyby znieść poczucia winy, gdyby miały romans. Szukanie alternatywy dla stosunków seksualnych jest ważne, ponieważ wielu alkoholików staje się impotentami. Tutaj, tak jak w innych sprawach zapytaj siebie: - „czego ja chcę? Co jest dla mnie dobre?’ Gdy na to pytanie odpowiesz, wszystko ułoży się dobrze. Podejmiesz decyzję za siebie. Może zdecydujesz ulegać mu, bo wiesz, że zaspokojony szybko zasypia, i masz go z głowy. Gdy zaczyna się alkohol, kończy się romans. Seks, tak jak wszystkie inne obszary komunikacji w małżeństwie alkoholika, zostaje zaburzony, a Ty, tak, jak we wszystkich innych sprawach musisz się skoncentrować na sobie, i swoich potrzebach. Bądź ze sobą szczera. Opiekuńczość, litość, nadmierne przejmowanie się alkoholikiem nie służą mężowi, a umacniają jego i Twoją chorobę. Zdrowszymi, i bardziej pomocnymi uczuciami jest współczucie, i pełna uwagi troska. Współczucie niesie za sobą zrozumienie, ale nie osłabia, natomiast litość osłabia osobę, której się ją okazuje. Współczucie, to uznanie trudności, wobec których stoi druga osoba, ale także ofiarowanie jej możliwości zrobienia czegoś z nimi. Nadopiekuńczość dusi nas, i sprawia, że chcemy innych odepchnąć. W przypadku alkoholika daje mu kolejny powód do picia. Siłę zyskujemy dzięki miłości, o ile dawana jest bez przymusu. Wtedy, zarówno dający, jak i przyjmujący stają się bogatsi. Żadna z chorób nie jest wystarczająco silna, żeby zwalczyć potęgę miłości. Jeżeli kocham Cię bez względu na to, co robisz, staję się lustrem, przez które możesz popatrzeć na siebie. Jeżeli nie odrzucam Cię, i nie okazuję Ci wrogości, lecz ciągle Cię kocham, nie mogę służyć za usprawiedliwienie do picia. Nie muszę udawać, że akceptuję Twoje zachowania, których zaakceptować nie można, ale kocham Cię, jako osobę. Na tej samej zasadzie nie będziesz chroniła go przed kłamstwem. Nie jest to już konieczne. Ważny jest Twój szacunek do samej siebie. Bierzesz za siebie odpowiedzialność, i oznacza to, między innymi, że Twój mąż ma teraz możliwość wzięcia odpowiedzialności za siebie. Jeżeli teraz kłamiesz, to znaczy, że tak wybrałaś, a to ogromna różnica.


Jesteś jedyna osobą, która może być odpowiedzialna za swoje szczęście.

Nie możesz zdać się w tym na inną osobę. Gdy to zaakceptujesz, zachowanie Twojego męża będzie miało na Ciebie mniejszy wpływ. Mąż może sprawić Ci przyjemność, lub rozczarować Cię, gdy mocą swojej decyzji, pozwolisz mu na to, władza nad Tobą należy do niego, gdy mu ją dasz. Jesteś teraz w stanie podjąć każdą decyzję, już nie próbujesz zrozumieć sposobu myślenia kogoś, kto jest pijany. Aby to zrobić, musiałabyś sama się upić, albo on wytrzeźwieć. Apatia, poczucie beznadziejności, litowanie się nad sobą, rozpacz odsunęły się na dalszy plan. Przychodzą od czasu, do czasu, jak do każdej ludzkiej istoty. Zdrowi ludzie także mają wzloty, i upadki, ale zobaczysz, że rzadziej popada się w skrajność, i po upadku łatwiej się pozbierać.
Patrzyłaś na siebie z różnych stron w związku z uzależnieniem Twojego męża. Mówiłam Ci o różnych sposobach, które mogą pomóc Ci w przystosowaniu się i osiągnięciu pełni zdrowia. Teraz pomówmy o polepszeniu Twoich stosunków z sama sobą.
Nie miałaś zbyt wiele okazji, aby przyjrzeć się sobie. Nadszedł czas, aby to zrobić. Podam Ci listę cech, która pomoże Ci zorientować się w wyobrażeniu o sobie. Jest to szansa, aby poznać siebie trochę lepiej, jeżeli jakaś cecha nie spodoba Ci się, będziesz miała okazję popracować nad nią.
- lubię siebie
- obawiam się zranienia przez innych
- można mi zaufać
- trzymam fason
- zwykle mówię to, co trzeba
- czuję się źle ze sobą
- jestem zniechęcona życiem
- nie lubię być z innymi ludźmi
- nie rozwinęłam swoich talentów
- cieszę się, że jestem kobietą
- boję się przyszłości
- jestem zależna od innych w myśleniu
- tracę czas
- korzystam ze swoich umiejętności
- myślę samodzielnie
- znam swoje uczucia
- nie rozumiem siebie
- czuję się osaczona
- dobrze wykorzystuję czas
- nie mogę utrzymać się w pracy
- wierzę w siebie
- zwykle mówię nie to, co trzeba
- lubię ludzi
- często robię niewłaściwe rzeczy
- jestem zaangażowana w rozwiązywanie problemów mojej społeczności
- ludzie lubią być blisko mnie
- jestem kompetentna w pracy
- ludzie mnie unikają
- nie interesują mnie problemy społeczności, w której żyję
- jestem zadowolona z pracy
- cieszę się przyrodą
- nie lubię pracy
- panuję nad sobą
- cieszę się sobą
- mam kłopoty z panowaniem nad sobą
- nie lubię siebie


Spójrz teraz na cechy, które zaznaczyłaś. Czy jest w nich jakaś nieprawidłowość? Czy są one dobre dla Ciebie, złe, i takie, i takie? Które z nich chciałabyś zmienić? Pomyśl o tym. Jak możesz zmienić te cechy, z których nie jesteś zadowolona? Jak możesz podtrzymać te cechy, które Cię satysfakcjonują? Oba te pytania są równie ważne. Co możesz zrobić, żeby siebie bardziej polubić? Czy wystarczająco długo śpisz? Czy dbasz o swój wygląd zewnętrzny? W jakich sytuacjach nie lubisz siebie? Co wtedy robisz? Jak możesz oczekiwać, że ktoś Ciebie polubi, jeżeli nie lubisz sama siebie? Spróbuj zawrzeć ze sobą mały kontrakt. Zrób coś, np. postanów, że każdego dnia stracisz godzinę dla siebie, i nie będziesz z tego powodu czuła się winna. Odnajdziesz z powrotem swoje własne „ja”. Staniesz się osobą samodzielną, i Twoja pozycja w małżeństwie zmieni się. Zmieni się z takiej, w której jesteś niszczona przez skutki alkoholizmu, do takiej, w której będziesz stała mocno na nogach, i będziesz miała relacje z mężem takie, o jakich Ty zadecydujesz. Wasz wzajemny związek będzie elastyczny tak, jak wszystkie inne zdrowe związki, które zostawiają przestrzeń do oddychania, i nie duszą. Aby stworzyć taki związek, przynajmniej jeden z partnerów musi być zdrowy. Tylko Ty możesz zadecydować, czy Twoje zdrowie jest warte wysiłku. To, co Ci zaproponowałam, oznacza długą i ciężką pracę. Nie zmienisz się w ciągu jednego dnia. Jest to jednak wysiłek innego rodzaju, nowy.
Gdy uwierzysz, że jesteś osobą wartościową, będziesz w stanie ofiarowywać to, czego sama potrzebujesz. Nauczysz się, że jedyną pewną drogą do uzyskania miłości, jest jej dawanie. Jedyna drogą zapewnienia sobie zrozumienia, jest ofiarowanie zrozumienia innym. Jeżeli przejmujesz się innymi ludźmi, inni będą przejmować się Tobą. Jaki siew, taki plon. Możesz nie tylko działać, ale i reagować. Dostajesz z powrotem to, co dałaś. Masz tę moc. Daję Ci ją.




Na podstawie książki Janet Geringer Woititz – „małżeństwo na lodzie”
Instytut psychologii zdrowia i trzeźwości
_________________
"Przebaczenie jest dwukierunkową drogą, bo ilekroć przebaczamy komuś, przebaczamy również samemu sobie."
http://www.blok.rzsa.pl/
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,12 sekundy. Zapytań do SQL: 10